X
 
 

20-lecie metody Helen Doron w Polsce. Wywiad z Joanną Cesarz-Krzystanek, która sprowadziła metodę do Polski

 W tym roku zbiegają się dwa ważne wydarzenia dla społeczności szkół Helen Doron English. Pierwsze to 20-lecie metody w Polsce, a drugie to kampania „Readers are leaders”, która ma promować czytelnictwo. Nie jest to pierwsza tego typu akcja zorganizowana przez szkoły Helen Doron?

Tak, to jest to kolejna akcja, dzięki której nasi uczniowie zdobywają wiedzę o współczesnym świecie i jego problemach oraz mają doskonałą okazję, by mówić po angielsku. Metoda Helen Doron to nie tylko nauka języka, to także uczenie o wartościach. Jak zauważa sama Helen Doron: „Kiedy uczymy, zawsze pojawia się temat wartości. Szacunek dla innych, czekanie na swoją kolej, odpowiedzialność, dotrzymywanie słowa, rzetelne wykonywanie swojej pracy to kluczowe wartości, które są częścią szkolnej edukacji. Uczymy dzieci nie tylko tego, że warto być dobrym uczniem, ale również dobrym i odpowiedzialnym obywatelem i członkiem wspólnoty.”

W 2011 roku nasze szkoły przyłączyły się do ogólnokrajowej akcji „Cała Polska czyta dzieciom”. My czytaliśmy oczywiście po angielsku.

W 2015 roku z okazji 30-lecia powstania metody włączyliśmy się do akcji ratowania zagrożonych wyginięciem orangutanów. Nasi lektorzy uczyli niezbędnego słownictwa, a potem uczniowie nagrywali filmiki informujące o bardzo złej sytuacji w lasach deszczowych spowodowanej szkodliwą działalnością człowieka.

Jak trafiłaś na metodę Helen Doron?

Moja przyjaciółka ze studiów, Monika, mieszkająca w Austrii i ucząca tam metodą Helen Doron zainteresowała mnie tym tematem. Skontaktowałam się z Helen. Umówiłam na szkolenie w Dusseldorfie i tam też zaczęły się rozmowy z Helen dotyczące franczyzy.

W jednym z artykułów, które powstały z okazji 15-lecia metody, przeczytałam, że kiedy powstawała pierwsza szkoła Helen Doron w Tychach, nie dawano jej większych szans. Dlaczego? Czy pomysł uczenia małych dzieci angielskiego w 1998 r. budził aż takie kontrowersje?

Helen miała wcześniejsze doświadczenia z rynkiem Europy Wschodniej i wtedy niestety debiut metody nie zakończył się sukcesem. Nie miała świadomości, że potrzeba jest bardzo duża oraz wydawało się jej, że koszty kursów są zbyt wysokie dla naszych rodziców. Było to częściowo prawdą, zwłaszcza na początku.

Pomysł nauczania, wtedy 3-letnich dzieci, budził bardzo duże kontrowersje. Konkurencja próbowała sobie z nas żartować. Nie ufano nam, że potrafimy dobrze przygotować nauczycieli. Wszystkim wydawało się, że dzieci są za małe. Dopiero zadowolenie rodziców i wyniki osiągane przez naszych uczniów dowiodły, że radzimy sobie doskonale. Spowodowało to też ogromną zmianę na całym rynku uczenia języków. Teraz dla wszystkich jest oczywiste, że małe dzieci można uczyć i wiele szkół, z różnym skutkiem, próbuje to robić.

Jaki był pierwszy odzew rodziców? Co mówili po pierwszych zajęciach? Możemy śmiało dodać, że były to jedne z pierwszych takich zajęć dla dzieci w Polsce.

Rodzice byli ciekawi. Było w nich duże pragnienie, żeby dzieci nauczyły się języka w sposób bardziej przystępny niż oni. Ponieważ dzieci z bardzo dużym entuzjazmem przychodziły na nasze zajęcia, rodzice byli zachwyceni, że nie trzeba ich zmuszać do nauki. Cieszyli się z każdego słowa, które dziecko spontanicznie wypowiadało w czasie czy po lekcjami.

W wielu przedszkolach uczono wtedy języka angielskiego, jednak ani rodzice nie byli nigdy zadowoleni z wyników, ani często dyrekcja przedszkola ze współpracy.

20 lat metody w Polsce. Od trudnych początków po niesamowity sukces. Co się zmieniło przez te 20 lat?

Polska przez 20 lat bardzo się zmieniła, tak jak wiele aspektów firmy, choć podstawy metody są takie same. Marka Helen Doron jest rozpoznawalna przez większość rodziców i cieszy się dużą popularnością. Uczymy dzieci od 3 miesiąca, nie od 3 roku życia, do 19, a nie do 14 roku życia. Nastolatkowie osiągają bardzo dobre rezultaty, swobodnie posługują się językiem angielskim, zdają egzaminy.

Nasze materiały do nauki też się zmieniły. Przede wszystkim zostały wzbogacone o nowości technologiczne. Mamy multimedialną platformę z grami do nauki angielskiego Kangi Club. Pierwsze na świecie internetowe anglojęzyczne Helen Doron Radio dla nastolatków. Na kanale YouTube dostępny jest Helen Doron Song Clubu, z piosenkami z różnych kursów Helen Doron. Programy uczące czytać i pisać po angielsku zostały wyposażone w aplikacje, które można ściągnąć na smartfony i tablety, a książeczki do niektórych kursów mają aplikacją opartą na tzw. rzeczywistości rozszerzonej.

Wprowadzanie nowoczesnych technologii to według mnie bardzo dobry ruch. Możemy dzięki temu zaoferować dziecku częstsze i intensywniejsze zanurzenie w języku. Dzieci i tak mają kontakt z telefonami, tabletami czy aplikacjami, więc mogą je wykorzystać do czegoś pożytecznego. Przy czym nie chodzi nam o to, żeby dziecko spędzało przy nich długie godziny. To tak naprawdę paręnaście, bardzo efektywnych minut dziennie.

Programy do nauki angielskiego metodą Helen Doron są stale ulepszane. Treści zmieniają się wraz ze zmieniającym się światem, dzięki czemu są aktualne i zgodne z tym, czego potrzebują i czym się interesują współcześnie dzieci oraz młodzież. Kto pracuje nad tymi materiałami?

Materiały opracowuje Helen wraz z zespołem, który jej pomaga, w tym osoby z Polski. Helen czuwa nad merytoryczną i pedagogiczną stroną wszystkich nowych materiałów. Obecnie wraz z kursami wakacyjnymi i programami przedszkolnymi mamy 28 zestawów, podzielonych na grupy wiekowe i poziomy zaawansowania.

Mam wrażenie, że w Helen Doron nauka angielskiego jest oczywiście bardzo ważna, ale staje się także pretekstem do wspomagania ogólnego rozwoju dziecka. Moim zdaniem to jedna z rzeczy, które odróżniają metodą Helen Doron od innych szkół językowych. Jakie jeszcze różnice byś dodała?

W przypadku metody Helen Doron, język nie tylko jest celem samym w sobie, ale także środkiem do zdobywania wiedzy o świecie. Niezwykle ważny wydaje się fakt, że poszczególne poziomy są spójnym programem, od najmłodszych do najstarszych. Nauczyciele przechodzą wielogodzinny trening i praktycznie cały czas się doszkalają. Mają też możliwość pracy w innych krajach, ich licencja ważna jest na całym świecie. Międzynarodowość daje nam możliwości, którym trudno dorównać np. kontakty naszych dzieci i młodzieży z rówieśnikami z innych krajów, także uczących się naszą metodą. Jednak przede wszystkim wyróżniają nas efekty. To najbardziej cieszy – lekkość z jaką nasi uczniowie posługują się językiem, bardzo dobra wymowa, brak jakiejkolwiek bariery językowej, rozumienie z kontekstu. To wydaje się być najważniejsze. Ich sukces staje się naszym sukcesem.

Czy po osiągnięciu tak dużego sukcesu zawodowego oraz satysfakcji z oferowania dzieciom i młodzieży zajęć językowych na najwyższym poziomie masz jeszcze jakieś zawodowe marzenia?

Utrzymanie pozycji lidera zawsze jest dużym wyzwaniem, związanym z byciem krok przed innymi. Chciałabym, abyśmy zawsze mieli w sobie na tyle siły i kreatywności, żeby tak właśnie było. Aby nasze szkoły zawsze były postrzegane jako miejsca, gdzie nie tylko świetnie można nauczyć się języka, ale gdzie panuje przyjemna atmosfera, do której chce się wracać. Tak się właśnie dzieje, bo nasi byli uczniowie, kiedy zostają rodzicami, chcą, aby u nas uczyły się ich dzieci. Zostają także naszymi nauczycielami czy właścicielami kolejnych szkół Helen Doron.