Bo się będę nudził!

Pierwszy raz w tym roku zdarzyło mi się, że rodzice moich uczniów, którzy zaczęli naukę od września już pod koniec tego miesiąca zaczęli pytać, kiedy będziemy słuchać nowej płyty. Metodą Helen Doron English uczę od ośmiu lat. Mam więc spore doświadczenie nie tylko w pracy z dziećmi i w nauczaniu, ale również że tak to ujmę „w znajomości rodzica” 🙂 Co to dokładnie oznacza?

Otóż, kiedyś to było inaczej. Oczywiście wiem. Zdaję sobie sprawę, jak to brzmi. Jak narzekania starszej pani 😉 No, ale zobaczcie sami. Dawniej, kiedy były jeszcze zupełnie inne programy, mówiłam „proszę słuchać płyty” i nie było pytań typu: „a jak długo?”, „a moje dziecko nie chce słuchać?”, „już mu się nudzi słuchanie?”, „kiedy będzie nowa płyta?”, itp.

Współcześni rodzice mówią, że dzieciom zajęcia się podobają, że lubią na nie chodzić, więc może by dało radę bez tej płyty jednak….

Bo dziś coraz szybciej dzieciom, jak i rodzicom, płyta zaczyna się nudzić. Mimo tego że jest o wiele bogatsza w treści i akurat rodzic powinien się cieszyć, bo dzięki słuchaniu z dzieckiem, sam może się czegoś nauczyć lub przypomnieć sobie to i owo z angielskiej gramatyki, słówek czy powiedzeń.

Dawniej moje rozmowy z rodzicami były krótsze. Jeśli dziecko przyznawało się, że nie słucha płyty. Mówiłam do rodzica, że musi. Rodzic był zmieszany, czuł się troszkę winny i jakoś rozumiał, że to jest ważne.

Dziś trwa to znacznie dłużej. Rodzic przychodzi po konkretną poradę, bo „moje dziecko nie chce słuchać, nudzi mu się”. Najczęściej mówi to wszystko w obecności dziecka, więc niejako umacnia dziecko w przekonaniu, że „ojej! Faktycznie mam problem i co teraz będzie”. A jeśli mam problem, nawet mówi o tym głośno moja mama, to mogę dalej grymasić i narzekać, że nudzi mi się słuchanie.

Nuda to kolejny wielki problem. Dzieci współcześnie wyrastają w przekonaniu, że ciągle trzeba je zabawiać. Niektóre nawet terroryzują nudą. Kiedyś jeden chłopiec do mnie powiedział, co faktycznie brzmiało jak groźba, „bo się będę nudził!” Chciał, żebym stanęła na wysokości zadania i uchroniła go przed „zabójczą nudą”. A ja na to, że bardzo dobrze, że się będzie nudził, bo może wtedy sam wymyśli, w co chce się bawić, co go interesuje. Chwile nudy są bardzo ważne i potrzebne.

Ale wracając do sedna sprawy. Teraz mam całą przemowę. Po pierwsze dbam o to, żeby dziecko było przy tym obecne. No skoro ma już ten swój problem, niech uczestniczy w jego rozwiązywaniu. Mówię tak: „Płyty trzeba słuchać. Bez tego nie będzie efektów.” Po czym zwracam się do dziecka moich ulubionym tekstem 🙂 „A zęby lubisz myć?” Oczywiście odpowiedź zawsze jest „nie”. „A myjesz dwa razy dziennie?” „Myję”. „Z płytą tak samo jak z zębami. Żeby mieć zdrowe zęby, trzeba je myć. Żeby nauczyć się angielskiego, trzeba słuchać płyty.” Do rodzica zaś dorzucam, że z pustego to i Salomon nie naleje.

Jeśli po takiej przemowie dalej są problemy ze słuchaniem, mówię wprost „Dzieci uczą się teraz bez wysiłku, głównie się bawiąc i miło spędzając czas. Dzięki płytom angielski sam wchodzi im do głowy. Za kilka lat, kiedy dojdzie czytanie i pisanie, bardzo trudne po angielsku, będzie więcej siedzenia nad książkami. Warto skorzystać z czasu, kiedy angielski nie sprawia problemów i jak najwięcej się go nauczyć.”

A jeśli dalej nie działa, stosuję dość drastyczny zabieg retoryczny i mówię „Bez słuchania płyt nie ma po co przychodzić na zajęcia.”

Obecnie dzieci mają tyle frajdy i zabawy, że nic im się nie stanie, kiedy czasem od czasu do czasu się ponudzą.

Poza tym słuchanie płyt wyrabia nawyk pamiętania o poleceniu nauczyciela, ważny w dalszej edukacji. A także kształtuje dobre przyzwyczajenie, że bez pracy nie ma kołaczy 🙂

Na koniec grafika, która ilustruje, kiedy i gdzie można słuchać płyt Helen Doron English. Jak widać na obrazku część z tych zajęć wcale nudna nie jest 🙂

słuchanie płyt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.