czy pani nadal jest tą samą panią?

3-latek:

– O! Pani ma inne… takie inne na głowie…

– Tak. Zrobiłam sobie grzywkę.

– Ale czy Pani nadal jest tą samą Panią Martą, co wtedy?

– Tak, jestem:-)))

 

A tak fajnie było by móc choć przez chwilę być kimś innym! Najchętniej 3-letnią dziewczynką uczącą się języków metodą Helen Doron:-)

W mojej podstawówce na angielskim było bardzo nudno: ławki, tablica, książka, zeszyt. Nie mieliśmy nawet kaset do słuchania. W liceum już dużo lepiej, ale głównie pamięciówka i wkuwanie słówek. Język znało się owszem dobrze, ale biernie, czyli tylko rozumiało. Z mówieniem było już gorzej.

Na wyjeździe na kurs językowy do Londynu przemówiłam:-), bo naturalne środowisko, piękny brytyjski akcent ze wszystkich stron, a jedyną możliwością porozumienia się z kimkolwiek było mówienie po angielsku.

Na naszych kursach staramy się właśnie stworzyć takie anglojęzyczne środowisko, pozwalające dziecku osłuchać się z językiem – dokładnie tak, jak to jest w przypadku języka ojczystego.

Nie wkuwamy słówek. Dobrze się bawimy, a one same wpadają naszym uczniom do głowy. Niesamowite jest to, że im młodsze dziecko, tym łatwiej może się nauczyć dowolnej liczby języków. Pod warunkiem oczywiście, że ma z nimi kontakt regularnie.

Gdybym była znów 3-letnią dziewczynką moja przygoda z językami zaczęłaby się o wiele ciekawiej i przyjemniej. Z pewnością płynnie znałabym ich w dorosłym życiu kilka. A tak niestety pozostaje mi tylko dalej wkuwać… i zazdrościć dzieciom ich niezwykłych możliwości szybkiego uczenia się bez najmniejszego wysiłku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.