Dzieci w sieci

Kilka dni temu krążyła po mediach społecznościowych taka wiadomość:

10348196_592170604228717_1517703003636265616_n

Autorką wiadomości była brytyjska nauczycielka. Na zdjęcie natknęłam się dzięki znajomemu, który je polubił, umieścił na swoim Facebooku, zostawił komentarz, informujący skąd pochodzi. Dokładnie o to prosiła autorka, żeby polubić i napisać, skąd się jest.

Po 12 dniach od zamieszczenia zdjęcia polubiło je 25 990 osób. Ponownych udostępnień było 183 665, komentarzy zaś 67 635. Komentujący byli z całego świata. Zdjęcie krążyło po necie niczym wirus. Swoją drogą zadziwiające jest zaangażowanie obcych ludzi w chęć wyedukowania młodych użytkowników sieci.

Moim zdaniem była to niezwykła lekcja. Pokazująca, jak szybko informacje rozprzestrzeniają się po świecie. Naszym uczniom też przydałaby się taki eksperyment. Poprzedzony zajęciami, które mogłyby się nazywać „Higiena w sieci” albo „Pomyśl, zanim klikniesz”.

Coraz więcej nastolatków publikuje swoje zdjęcia w internecie. Najczęściej publikuje po to, by użytkownicy sieci mogli np. wypowiedzieć się na temat ich urody. Ilość „lajków” na Facebooku przekłada się na popularność danej osoby. Jak przeczytałam ostatnio w „Polityce” prawie 10 tys. osób obejrzało filmik na YouTube pt. „Czy ja jestem ładna?”.

Dlaczego tysiące młodych ludzi wystawia się na pożarcie – bo jak inaczej określić anonimowe komentarze w stylu: „zakryj twarz, to będziesz ładna”, „rzygałbym”, „lepiej się zabić niż wyglądać tak jak ty”, „dlaczego dzieci w Afryce umierają a ty żyjesz?”

Czy te oceny nie przypominają Wam czegoś… Zbliżone słowa podają często we wszelkiego rodzaju talent szołach. Dzieci uczą się tego z telewizji.

Jak piszą w „Polityce” coraz więcej psychologów chce, by sieć monitorowano i sprawdzano, czy osoby zakładające sobie profile mają skończone 18 lat – wymóg na niektórych portalach. Ale czy rzeczywiście jesteśmy w stanie wszystko kontrolować? Cały internet? Czy nie będzie tak, jak z prohibicją w Stanach? Wiadomo przecież, że to, co zakazane, kusi najbardziej.

Lepiej przygotować młodych ludzi na kontakt z siecią. Uczyć ich, jakie zachowania są niebezpieczne, że informacja rozchodzi się w mgnieniu oka, a komentarze przypominają ściek. No i że uroda to nie wszystko – ot, taki banał, ale spróbujcie do tego przekonać nastolatkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.