Gotowość dziecka do nauki języka?!

Trafiłam ostatnio w internecie na taki tekst:

„Weryfikujemy także ogólną gotowość dziecka do nauki języka. Oceny dokonuje doświadczony metodyk na podstawie krótkiej, wspólnej zabawy przy wykorzystaniu maskotki lub gry językowej, tak aby spotkanie z dzieckiem było jak najbardziej pozytywnym doświadczeniem.”

Wiem nie od dziś, że internet pełen jest bzdur i wiadomości nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością. Kiedy pytam o coś „doktora Google’a”, sprawdzam kilka miejsc, porównuję informację. A w razie wątpliwości zwracam się do autorytetów, czyli specjalistów.

Zauważyłam, że współcześnie trudniej nam zaufać specjalistom. Ślepo wierzymy natomiast w to, co jest napisane w necie. Tak jakby było to wiarygodne i jedynie źródło informacji. Coś na kształt nieomylnej księgi zbierającej całą wiedzę ludzkości. Łatwo ulec takiemu wrażeniu. W necie przecież jest wszystko. A jak Cię nie ma na fejsbuku, to nie istniejesz;-) – zbyt często powtarzany żart.

Zwykle głupoty, na które trafiam w sieci, omijam, zamykam stronę, nie wczytuję się, idę dalej. Technik jest wiele. Nie piszę komentarzy, bo brak czasu, bo mi się nie chcę. Dziś jednak postanowiłam, że zrobię inaczej. Zacytowany powyżej tekst jest kompletnym bełkotem. Wkracza też na moją dziedzinę – nauczanie języków.

Ja wiem, że w obecnych czasach polski system edukacyjny uwielbia testować, sprawdzać, weryfikować. Dzieci i młodzież szkolna uczą się pod testy. Skoro szkoła funduje naszym maluchom tyle stresu, nie dokładajmy im więcej. Tekst o „weryfikacji gotowości dziecka do nauki języka” znalazłam na jednej ze stron reklamujących kursy językowe. Czytając to można sobie zadać pytanie, czy niemowlaki też powinno się weryfikować pod względem gotowości do nauki języka ojczystego. Oczywiście, że nie. Nauka języka przychodzi naturalnie. Każdy rodzi się z gotowością do nauki języka. Nawet dzieci głuche, niewidzące, autystyczne, czy w jakimś innym stopniu odbiegające od ustalonej normy. Nauka zna przypadki, kiedy osoby jednocześnie niesłyszące i niewidzące uczą się mówić za pomocą dotyku.

Komunikują się ze sobą przecież także zwierzęta. To naturalna potrzeba każdej żyjącej i czującej istoty.

Dlatego abstrakcyjnym wydaje mi się pomysł, by oceniać dzieci pod względem ich gotowości do nauki języka. Skoro nauczyły się języka ojczystego nic nie stoi na przeszkodzie, by uczyły się kolejnego języka. Jeśli oczywiście nauka będzie zabawą i przyjemnością.

Wystrzegajcie się wszelkich weryfikacji. Jeśli ktoś mówi, że Wasze dziecko jest za małe, by uczyć się kolejnego języka, możecie być pewni, że ta osoba nie pojęcia o nauczaniu oraz o naturalnych predyspozycjach dzieci.

2 myśli nt. „Gotowość dziecka do nauki języka?!

  1. Marta Autor wpisu

    nie, tam raczej nie chodziło o testowanie, czy to nauczyciel da sobie radę. czytałam na jakimś forum, że są szkoły językowe dla przedszkolaków, które sprawdzają poziom wiedzy malucha. cóż, dla mnie to absurd. dziecku już na wstępie taka szkoła będzie się źle kojarzyła. nawet jeśli dziecko niczego nie zauważy, to rodzice zrobią wokół tego sprawę, omawiając wynik. czy sobie poradziło, czy nie poradziło. jedna matka pisała na tym forum, że jej mąż zrobił w domu awanturę, jak wrócił z dzieckiem po takim teście, bo ten mały nic nie umiał, a jemu, tz. ojcu, było bardzo wstyd.

    Odpowiedz
  2. FCE

    Nie ma minimalnego wieku od którego można zacząć naukę angielskiego. W przypadku bardzo małych brzdąców nauka odbywa się przez dźwięk i obraz.
    Być może testują czy dadzą sobie nauczyciele radę z tak małym dzieckiem bo nie każdy ma doświadczenie. Z drugiej strony jak ktoś nie ma doświadczenia to nie powinien uczyć.
    Nie wiem z jakiego powodu testują więc nie chcę oceniać.

    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź FCE Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.