Halloween – za i przeciw

Przeciwnicy Halloween zazwyczaj tak wypowiadają się o tym dawnym celtyckim zwyczaju:

Obce naszej kulturze święto, na którym zarabiają sprzedawcy, handlując halloweenowymi gadżetami. Bezrefleksyjne zapatrzenie w Amerykę. Ślepe kopiowanie amerykańskich obyczajów. Święto wywodzące się z pogańskich praktyk, które łączy w sobie magię, satanizm i okultyzm. Przesłoni nam nasz polski, pełen zadumy i melancholii, Dzień Zaduszny.

Katecheci zabraniają dzieciom urządzać halloweenowe imprezy, tłumacząc, że jesteśmy wtedy bardziej zapatrzeni w złe postacie niż w dobre. Nie podoba im się także prześmiewczy sposób przedstawiania tematów związanych z umieraniem i ze śmiercią.

Panie przedszkolanki, czy nauczycielki, wymyślają w związku z tym dla dzieci inne imprezy, np. Święto dyni.

Włoscy przeciwnicy Halloween z kolei stworzyli własne święto Holyween, czyli święto świętych. Zamiast „strasznych” imprez, proponują wycieczkę po miejscach chrześcijańskiego kultu w Genui. A w nocy z 31 października na 1 listopada zachęcają, by wierni wystawili w oknach portrety świętych i błogosławionych. Rzymscy salezjanie zaś 1 listopada organizują maraton nazwany „Wyścigiem świętych”.

Zwolennicy Halloween widzą w tym święcie okazję do świetnej zabawy, śmiesznego przebierania się, spotkania towarzyskiego. A także okazję do przystępnej i nieprzerażającej rozmowy na temat śmierci.

Szkoły Helen Doron English uczą o zwyczajach związanych z Halloween. Lektorzy mówią o tym dzieciom na zajęciach. Organizowane są halloweenowe bale, konkursy na najstraszniejsze dynie.

Halloween to święto charakterystyczne dla kultury anglosaskiej. Ucząc arabskiego zapewne wspomina się o ramadanie, chińskiego o Święcie Wiosny, a przy hebrajskim tłumaczy, co to mezuza i po co wisi nad wejściem.

Język nie istnieje bez kultury. Potwierdzeniem tego założenia jest istnienie sztucznego esperanto, który był próbą stworzenia języka – neutralnego, nienacechowanego kulturą. Mimo że z założenia miał być łatwy do nauczenia się, język esperanto nie stał się językiem międzynarodowym. Obecnie jest nim angielski.

Ucząc angielskiego, nie sposób nie mówić o zwyczajach i tradycjach anglosaskich. Z nimi związana jest całkiem spora liczba słów oraz wyrażeń, bez których język byłby dużo uboższy. A obcokrajowiec rozmawiając z Anglikiem czy Amerykanin nie miałby pojęcia, co to takiego Halloween, czy apple bobbing.

Podsumowaniem niech będą słowa profesor filozofii – Zbigniewa Mikołejko – który powiedział w Newsweeku: „Zaduszki są dostojnym rozpamiętywaniem powagi śmierci, a Halloween jest radzeniem sobie z lękiem przed nią. To są inne perspektywy. Jedna jest ucieczkowa, a druga wręcz przeciwnie podąża do niej, pokazuje bramy śmierci mówi o życiu wiecznym. Halloween rozstrzyga się w przestrzeni bardziej materialnej, cielesnej natomiast Zaduszki prowadzą w stronę metafizyki, duchowości.”

Nasze polskie Zaduszki nic przez Halloween nie tracą. Mogą być ich uzupełnieniem. A dla dzieci, zanim jeszcze nie dorosną do wyższej formy duchowości, okazją do poznania innej kultury, obyczajów. Im więcej wiemy o otaczającym nas świecie, tym bardziej tolerancyjni i otwarci jesteśmy na inność – inne języki, innych ludzi, inne kraje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *