Mówcie, że je kochacie

Trafiłam ostatnio na tekst poświęcony dzieciństwu. Jego autorka zastanawiała się w nim, co nasze dzieci będę w przyszłości pamiętać i co my z kolei pamiętamy, z naszego dzieciństwa.

Z pewnością pamiętamy o różnych traumatycznych wydarzeniach. Nie chodzi mi tylko o śmierć bliskich osób, ale o zdarzenia, które dla dzieci są wyjątkowo przykre. Ja pamiętam na przykład pobyt w szpitalu, kiedy miałam usuwane migdałki. Zostałam sama wśród obcych ludzi. Ale to było w latach ’80. Teraz na szczęście sytuacja już się zmieniła.

Autorka artykułu chciała zebrać pozytywne wspomnienia i dzięki temu wskazać, co możemy sami zrobić, żeby nasze dzieci dobrze zapamiętały swoje dzieciństwo.

Pierwszą rzeczą, jaką wymienia i z którą ja też się zgadzam, to wspólne czytanie książek. Co ciekawe nie musimy czekać aż dziecko podrośnie. Głośne czytanie zalecane jest już od najmłodszego wieku. Może stać się rytuałem przed snem. Wprowadzać dziecko w relaks, stan odpoczynku. Oczywiście, żeby z naszych dzieci wyrosły osoby, które lubią czytać, i my powinniśmy to robić. Obserwacja dorosłych to podstawa dziecięcej nauki.

Na drugim miejscu wspomina o słuchaniu. W codziennej bieganinie wyłuskajmy trochę czasu na rozmowę. W jednym z kursów Helen Doron jest bajka o szczeniaczku Albercie, które wraz z rodziną przenosi się do rezerwatu dla zwierząt. Jest bardzo smutny, bo tęskni za swoim poprzednim domem. Ucieka, bo chce tam wrócić. Kiedy już się odnajduje, obiecuje swojej mamie, że zamiast uciekać, następnym razem porozmawia z nią o swoich problemach. Bajka bardzo dobrze obrazuje to, o co chodzi w rozmowie. I w słuchaniu.

Telewizor nie będzie cierpiał z powodu naszej nieuwagi, komputer nie będzie nam wypominał, że rzadko do niego zaglądaliśmy, media społecznościowe nie będą za nami tęsknić, ale nasze dzieci TAK.

Dlatego nie mówmy im: „poczekaj, bo muszę wysłać maila, opublikować zdjęcia czy wrzucić posta na walla.”

Przytulaj swoje dzieci! Czy są małe czy duże bardzo tego potrzebują. Oczywiście te małe częściej. Nastolatka trzeba wyczuć, bo on jest już na innym etapie. Naukowcy dowodzą, że mózg dziecka, które jest przytulane i głaskane lepiej się rozwija.

Pielęgnujcie własne rytuały. Na przykład wspólne przygotowywanie deseru w weekend. Pozwólcie sobie na niezdrowe słodycze, czipsy i frytki. Odrobina szaleństwa, kontrolowanego ;-), nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

Jedzcie wspólnie posiłki. Jeśli nie uda się wszystkich, to chociaż obiad. Natknęłam się kiedyś na taki cytat „Siedzenie obok Ciebie i nic nie robienie, znaczy dla mnie wszystko”. Cóż, po angielsku brzmi to ładniej „sitting next to you doing absolutely nothing, means absolutely everything to me”. Dzieci nie potrzebują ciągłego zabawiania. Nie drżyjmy na myśl, że mogą być znudzone. Dzięki nudzie same będą wiedziały, na co naprawdę mają ochotę. A wspólny posiłek, nawet w ciszy, jest niezwykłym doświadczeniem.

Pamiętajcie, żeby mówić swoim dzieciom, że je kochacie. Cóż, to oczywiste. Ale dla niektórych niezwykle trudne. Nie wybierajcie sobie ulubionego syna czy córki. Wszystkie dzieci w rodzinie trzeba kochać tak samo i przeznaczać im taką samą uwagę.

Świętujecie sukcesy swojego dziecka! Nie tylko urodziny, ale także wygrany mecz, kiedy dziecko jako część drużyny przyczyniło się do jej sukcesu. Jak podkreślają psycholodzy powinniśmy bardziej skupić się na uczeniu dzieci współpracy i radzenia sobie w grupie. Szkoła wypuszcza najczęściej ludzi, którzy grają „tylko na siebie”, a nie radzą sobie w drużynie, a przecież tego wymagają współcześni pracodawcy.

I najważniejsze na koniec. Okazujcie im swoją miłość. Jak to zrobić? Nic prostszego, trzeba czytać wspólnie książki, słuchać, przytulać… czyli patrz powyżej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.