MULTIJĘZYCZNE DZIECKO – CZY TO MOŻLIWE? ALEŻ TAK!

526539~Baby-with-Megaphone-Making-Announcement-Posters

 

Dziecko musi mieć kontakt z językiem przynajmniej przez 30% swojego czasu, żeby nauczyło się nim biegle posługiwać. To znaczy, że można uczyć malucha nie tylko jednego języka, ale nawet dwóch czy trzech jednocześnie.

 

Jeśli zależy nam na edukacji językowej naszego dziecka, powinniśmy zapewnić maluchowi konsekwentny, regularny i częsty kontakt z językiem obcym. Tylko w ten sposób nauka kilku języków stanie się dla dziecka tak naturalna, jak nauka jednego: ojczystego. Najnowsze badania wykazały, że nauka kilku języków zdecydowanie rozwija możliwości ludzkiego mózgu. W czerwcu 2009 uczeni z Dartmouth College w New Hampshire (USA) opublikowali wyniki badań opartych na technologii monitorowania mózgu zwanej spektroskopią Ramana (NIRS), w których porównano aktywność mózgów osób dwujęzycznych i jednojęzycznych. W obu kategoriach aktywność mózgu okazała się jednakowa, kiedy używany był jeden język, ale aktywność obu półkul mózgu była znacznie większa w przypadku osób dwujęzycznych, kiedy jednocześnie przetwarzane były dane w obu językach.

– Przez dziesiątki lat obawiano się, że wczesny kontakt z dwoma językami może mieć niekorzystny wpływ na mózg dziecka dwujęzycznego – mówi Laura Ann Pettito, starszy kierownik badań (wypowiedź dla gazety „Medical News Today”). – Najnowsze wyniki badań wskazują jednak, że mózgi osób jednojęzycznych i dwujęzycznych przetwarzają dane w poszczególnych językach w podobny sposób. Poza jednym, fascynującym wyjątkiem: w porównaniu z osobami jednojęzycznymi, osoby dwujęzyczne są bardziej aktywne w obszarze mózgu naturalnie wykorzystywanym do przetwarzania danych językowych, co jest bardzo korzystne.

         To dobra wiadomość dla rodziców, którzy wychowują dwoje dzieci porozumiewając się z nimi w odrębnych, narodowych językach oraz tych, którym zależy na wczesnej edukacji językowej dziecka.

Co ciekawe, ponad połowa ludzi na świecie jest dwujęzyczna ze względu na zróżnicowanie etniczne społeczności, kolonialną przeszłość lub z uwagi na względy ekonomiczne. Wyjątkowym przykładem społeczności wielojęzycznej są Filipiny. Przeciętny Filipińczyk posługuje się jednym ze 120 lokalnych dialektów, językiem filipińskim i zna przynajmniej podstawy angielskiego. „Jednojęzyczny Filipińczyk jest wyjątkiem” – napisał w 2008 roku Andrew Gonzales, nauczyciel i lingwista, dla filipińskiego dziennika „The Manila Bulletin”. „Jednojęzyczność zdarza się u nas wyłącznie w przypadku, gdy ktoś mieszka samotnie w górach lub na wyspach, bez dostępu do mediów i szkół”.

         Systemy edukacji w krajach rozwiniętych zaczęły wdrażać lekcje języków obcych nawet do przeszkoli, a nie dopiero do gimnazjów, jak miało to miejsce dawniej. Ale żeby osiągnąć pełną biegłość w posługiwaniu się językiem, powinno się rozpocząć jego naukę jeszcze wcześniej. Zdolność niemowlęcia do rozpoznawania różnych dźwięków i niuansów brzmieniowych języków obcych zaczyna zanikać już po szóstym miesiącu życia. Oznacza to, że najlepiej zacząć oswajanie z językami maluszka 3-4 miesięcznego. Naukę na takim poziomie oferuje m.in. Helen Doron Early English na kursie „Baby Best Start”. Zajęcia przeznaczone są dla dzieci w wieku od 3 do 18 miesięcy. Kurs idealnie dostosowano do potrzeb dzieci: na tym etapie bobasy uczą się wyłącznie kojarzenia dźwięków z określonymi przedmiotami i czynnościami. Tak samo, jak w przypadku nauki języka ojczystego. Oczywiście nieodzownym elementem jest tu udział rodziców: mama czy tato są bezwarunkowo koniecznymi uczestnikami kursu. Nauka ma zatem jeszcze jeden, dodatkowy element: stwarza doskonałą okazję do bliskości malucha z rodzicem. Ale, żeby przyniosła skutek, musi być systematyczna i prowadzona konsekwentnie przez kolejne etapy rozwoju dziecka.

 

3 myśli nt. „MULTIJĘZYCZNE DZIECKO – CZY TO MOŻLIWE? ALEŻ TAK!

  1. Marta Autor wpisu

    niestety nie znam żadnej szkoły, który uczyłabym włoskiego małe dzieci. można spróbować poszukać lektora/lektorki włoskiego z dobrym podejściem do dzieci i dużą pomysłowością na ciekawe lekcje – teraz to chyba jedyne sensowne rozwiązanie, skoro szkoły językowe nie oferują takich kursów.

    Odpowiedz
  2. Magda

    Ja uczę swojego maluszka angielskiego i włoskiego. Z angielskim nie ma problemu, a z włoskim jednak już gorzej. Ciężko znaleźć dobre materiały, szkołę, kurs czy korepetytorkę. No i metoda Callana, Helen Doron czy inne tego typu odnoszą się do nauki angielskiego. Tylko. A szkoda.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.