obchodzić Halloween czy nie obchodzić…

Kiedy całe zamieszanie związane z Halloween minęło, teraz można na spokojnie zastanawiać się, czy obchodzić je w Polsce czy nie.

Przeciwnicy przekonują, że jest to święto obce naszej tradycji i kulturze. Krytykują bezrefleksyjne zapatrzenie w Amerykę i kopiowanie amerykańskiego stylu życia oraz potępiają halloweenowy biznes, czyli zarabianie na sprzedawaniu gadżetów, kostiumów, dekoracji. Nie podoba im się prześmiewczy sposób przedstawiania tematów związanych z umieraniem i ze śmiercią. Dla nich Halloween to święto pogańskie, łączące w sobie magię, satanizm i okultyzm. Obawiają się, że imprezy halloweenowe zastąpią nasz polski, pełen zadumy i melancholii, Dzień Zaduszny.

Włoscy przeciwnicy Halloween nie tylko krytykują. Biorą się do działania i promują wymyślone przez siebie święto Holyween, czyli święto świętych. Zamiast „strasznych” imprez, proponują wycieczkę po miejscach chrześcijańskiego kultu w Genui. A w nocy z 31 października na 1 listopada zachęcają, by wierni wystawili w oknach portrety świętych i błogosławionych. Rzymscy salezjanie zaś 1 listopada organizują maraton nazwany „Wyścigiem świętych”.

Bardzo podobają mi się te włoskie inicjatywy. Dlatego że zamiast tylko krytykować i potępiać oferują konkretne pomysły dla osób, które nie chcą obchodzić Halloween, a chciałyby mieć jakąś alternatywę, np. żeby zająć czymś równie atrakcyjnym dzieci.

Zwolennicy Halloween widzą w tym święcie okazję do świetnej zabawy, śmiesznego przebierania się, spotkania towarzyskiego oraz przystępny i nie przerażający sposób mówienia o śmierci.

Ja obchodzę Halloween. Mówię o nim również na zajęciach. Dlatego że myślę podobnie jak profesor Zbigniew Mikołejko, który powiedział w Newsweeku: „Zaduszki są dostojnym rozpamiętywaniem powagi śmierci, a Halloween jest radzeniem sobie z lękiem przed nią. To są inne perspektywy. Jedna jest ucieczkowa, a druga wręcz przeciwnie podąża do niej, pokazuje bramy śmierci mówi o życiu wiecznym. Halloween rozstrzyga się w przestrzeni bardziej materialnej, cielesnej natomiast Zaduszki prowadzą w stronę metafizyki, duchowości.”

Mówię o Halloween na zajęciach, bo jest to święto charakterystyczne dla kultury anglosaskiej. Ucząc arabskiego wspomniałabym o ramadanie, chińskiego o Święcie Wiosny, a hebrajskiego tłumaczyłabym, co to mezuza i po co wisi nad wejściem.

Język nie istnieje bez kultury. Potwierdzeniem tego założenia jest istnienie sztucznego esperanto, który był próbą stworzenia języka – neutralnego, nie nacechowanego kulturą. Mimo że z założenia miał być łatwy do nauczenia się, język esperanto nie stał się językiem międzynarodowym. Obecnie jest nim angielski. Ucząc angielskiego, nie można nie mówić o zwyczajach i tradycjach anglosaskich. Z nimi związana jest całkiem spora liczba słów oraz wyrażeń, bez których język byłby dużo uboższy. A obcokrajowiec rozmawiając z Anglikiem czy Amerykanin nie miałby pojęcia, co to takiego Halloween, czy apple bobbing.

Jedna myśl nt. „obchodzić Halloween czy nie obchodzić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.