Po co komu głoskowanie? Jak bez głoskowania nauczyć dziecko czytać.

We wcześniejszym wpisie zachęcałam do głośnego czytania dzieciom bajek i do wspólnych zabaw, w czasie lektury. Dziś będzie o nauce czytania i głoskowaniu, które często staje się zmorą niejednego dziecka.

Po co uczyć dzieci głoskowania? Głoskowanie to rozbijanie wyrazu na poszczególne głoski, czyli np. słowo „czytać” głoskujemy: „czy” „y” „ty” „a” „ć”. Większość nauczycieli, czy to przedszkolnych czy szkolnych, twierdzi, że nauka głoskowania jest niezbędna przed nauką czytania. Głoskowania uczy się więc często w przedszkolu, gdzie część dzieci nie potrafi jeszcze dobrze artykułować wszystkich głosek. W efekcie dziecko, które nie mówi „cz”, będzie miało problem, by przegłoskować słowo „czytać”. Ono potrafi dopiero powiedzieć „cytać”. Jeżeli będzie głoskowało, powie „cy” zamiast „cz”.

Kolejna trudność, na jaką można się natknąć przy głoskowaniu, to dodatkowe głoski, które słyszymy, głoskując wyraz „czytać”. Słyszymy mianowicie „czy” „y” „ty” „a” „ć” – czyli o dwa dźwięki za dużo. Po „cz” wybrzmiewa „y”, tak samo po „t”. Dzieci słyszą zatem, że słowo „czytać” brzmi „czyytyać”, co jest niezgodne z zapisem tego wyrazu.

Szczególnie problem z głoskowaniem będą miały dzieci dyslektyczne. Dla nich owa nielogiczność jest nie do przeskoczenia. Nie rozumieją, jak z przegłoskowanego wyrazu „czy” „e” „ky” „o” „ly” „a” „dy” „a” ma powstać słowo „czekolada”, przecież wyraźnie słyszą, że po „cz” jes „y”, a nie „e”.

Zamiast głoskowania polecam, żeby uczyć dzieci właściwego brzmienia głosek. Na przykład głoskę „cz” wymawiamy krótko, nie przedłużamy jej, bo wtedy wychodzi nam „czy”. Czubek języka dotyka podniebienia tuż za zębami górnymi, dochodzi do zwarcia, po czym język odskakuje. Kiedy głoskę „cz” wymawiamy w właściwy dla niej sposób, wtedy nie słychać „y”, którego w wyrazie „czekolada” nie ma.

W języku polskim są głoski, które wydłużone nie zmieniają swojego brzmienia, np. „sz”. Można mówić długo i wciąż słychać ten sam dźwięk. Ale już przy głosce „c” ta zasada nie działa. Kiedy przedłużymy „c”, słychać „s”, co przy głoskowaniu nie pomoże złożyć dziecku wyrazu. Usłyszy ono „cssssytyrynya” a nie „cytryna”.

W ten sam sposób można uczyć dzieci pisania po angielsku, czyli wymawiając każdą głoską osobno. Ale już z czytaniem będzie trudniej, bo po angielsku inaczej się czyta a inaczej pisze. Najlepiej zatem uczyć czytania w obcym języku inną metodą. Nie uczyć liter i głosek, ale od razu czytać całe wyrazy, te, które dziecko zna już po angielsku. Do pomocy przydadzą się odpowiednie obrazki, ilustrujące czytane słowo. Taką metodą, inspirowaną metodą globalną Glenna Domana, uczymy czytać dzieci w naszych szkołach Helen Doron.

5 myśli nt. „Po co komu głoskowanie? Jak bez głoskowania nauczyć dziecko czytać.

  1. Jacek

    Nie znam się zbytnio na nauczaniu dzieci ale już fonetyki tak. Zgadzam się z tym, że pobrzmiewający po spółgłoskach, szczególnie zwartych i zwarto-szczelinowych element wokaliczny można skrócić do minimum tak by nie był zbyt słyszalny. Nie zgadzam się z tym że rozbijanie wyrazów na poszczególne głoski jest ogólnie stosowaną techniką w nauczaniu pisania i to taką, którą, jak należy sądzić z wpisu, stosuje się powszechnie. Oczywistym jest, że alfabetyczny system zapisu, gdzie poszczególnym fonemom (głoskom) przyporządkowuje się (idealnie) jeden ‚znak’ pisany (literę) w nauce jego uzycia musi zastosować segmentację tzw. ‚ciągu mownego’, czyli najczęściej poszczególnych wyrazów języka. Nauka segmentacji (fonika) powinna poprzedzać naukę pisania, to raz. A po drugie, powinna postępować od większych segmentów do mniejszych. Większym segmentem niż ‚głoska’ (fonem) jest sylaba (mora) i od tej się zaczyna.

    Odpowiedz
    1. Marta Autor wpisu

      Masz rację. Być może trochę przesadziłam pisząc, że rozbijanie słów na głoski to powszechna praktyka w uczeniu czytania. Akurat w szkole podstawowej, w której pracowałam tak było. Prowadziłam dodatkowe zajęcia z dziewczynką, która miała bardzo duże problemy z nauką czytania. I w końcu zaczęłyśmy dzielić wyrazy na sylaby i czytać sylabami. To zdecydowanie pomogło. A drugą metodą było własnie głoskowanie, ale właśnie bez przedłużania elementu wokalicznego.

      Odpowiedz
  2. Marta Autor wpisu

    X, tak, ale ten element wokaliczny można zdecydowanie skrócić. ułatwia to naukę czytania zwłaszcza dzieciom dyslektycznym.

    Anno, nie rozumiem, o co dokładnie chodzi.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.