Techniki radzenia sobie ze stresem dla dzieci

Przeczytałam gdzieś, że każde dziecko powinno nauczyć się radzić sobie ze stresem. Ba! Myślę, że i każdy dorosły. Choć być może dla nas jest już za późno. Mamy swoje schematy działania, a psycholodzy ostrzegają, że nie tak łatwo nas zmienić.

Uczmy nasze dzieci, a potem obserwując je, uczmy się od nich. Może to jest jakieś wyjście z sytuacji. Jak się uspokoić i przejrzyście myśleć w naprawdę stresujących chwilach? Wiedza na wagę złota, bo zapewniająca przyszły zawodowy sukces i szczęśliwe życie, jak twierdzą psycholodzy.

Zaczęłam szukać i znalazłam kilka pomysłów. To moje propozycje, a Wy w komentarzach dopiszcie swoje.

Na początek ćwiczenia fizyczne takie jak: chodzenie, bieganie, uprawianie sportów, wspinaczka, kołysanie, huśtanie się. Wszystkie aktywności bardzo pomocne, by się uspokoić i przemyśleć sytuację. Nie od dziś wiemy, że ruch powoduje wyzwolenie endorfin, które poza tym że są hormonami szczęścia, to jeszcze redukują stres i mają działanie podobne do tabletek przeciwbólowych.

Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na ściankę wspinaczkowa w domu, gdzie dość często dochodzi do awantur i spięć. Ale taka huśtawka, czy nawet hamak, są łatwo dostępnym narzędziem, dzięki któremu można się kołysać i huśtać.

Aha! Nie zapomnijcie, że zazwyczaj dorosły także przeżywa kłótnię z dzieckiem i musi się uspokoić. Konieczne więc będą dwie huśtawki lub dwa hamaki. Już to sobie wyobrażam, zamiast „Idź do swojego pokoju!” rodzic mówi “Chodź na huśtawkę. Uspokoimy się i potem porozmawiamy!”. Idealna sytuacja, prawda? 😉

Znawcy tematu piszą także o aktywnościach sensorycznych, które redukują stres. Na przykład ugniatanie. Może do tego posłużyć miękka piłeczka, plastelina, balon napełniony mąką, etc.

Skupienie na gnieceniu (i wyobrażanie sobie przeciwnika… 😉 pomaga rozładować stres.

Kolejna technika – poszukaj pomocy. Nie bój się prosić o pomoc. Nie bądź wieczną Zosią Samosią. Każdy ma słabsze chwile.

A jak już znajdziesz kogoś życzliwego, to przegadaj to. Czasem wystarczy tylko usłyszeć swoje myśli i od razu jest lepiej. Jeśli Twoje dziecko nie ma w zwyczaju opowiadać, kiedy siedzicie przy stole i jecie wspólnie posiłki (no, cóż to zjawisko występujące chyba tylko w serialach), to idźcie razem na spacer, ugotujcie obiad, itp. Część ludzi potrzebuje ruchu, żeby mówić.

Zrób coś kreatywnego. Spróbuj rysować, malować lub jeśli znasz nuty, zagraj na jakimś instrumencie. Pokaż dziecku, że taka droga pozbywania się stresu też istnieje.

Przede wszystkim staraj się uczyć dziecko na własnym przykładzie. Nie w formie wykładu, ale jako codzienną praktykę. Uczyłam kiedyś bardzo energicznego 3-latka. Mama zawsze powtarzała mu przed zajęciami: „a teraz usiądź i się wycisz”. Cóż… chyba mój komentarz jest tu zbędny. Choć może warto zaznaczyć, że tak nie robimy.

Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.