X
 
 

Lektorzy wychowani z metodą Helen Doron

Dwie 17-letnie bliźniaczki Laura i Sarah Stickler oraz ich młodsza siostra Julia dorastały w cieniu metody Helen Doron, ponieważ ich mama Sonja od wielu lat prowadzi szkołę w Wiedniu.

Laura po powrocie z USA, gdzie była rok na studenckiej wymianie, zrobiła właśnie kurs metody Helen Doron. Natomiast jej siostrze Sarah bardzo dobra znajomość angielskiego pomaga osiągnąć sukces w biznesie. Julia z kolei, choć ma dopiero 10 lat, włada świetnym angielskim, przeszła wszystkie programy metody i wkrótce rozpocznie zajęcia z TeenTalent.

Dumna mama Sonja opowiada, jak zaczęła się jej zawodowa kariera z Helen Doron: “W 2003 roku, kiedy bliźniaczki miały 3 lata, zaczęłam dla nich szukać zajęć językowych, ponieważ wiem, jak ważne jest na tym etapie rozwoju rozpoczęcie nauki drugiego języka. Znalazłam szkołę Helen Doron we Wiedniu, zadzwoniłam i umówiłam się lekcję pokazową. Z zawodu jestem nauczycielką wychowania przedszkolnego, ale studiowałam także prawo, ekonomię i zarządzanie. Przekonałam się do metody, bo bardzo szybko zobaczyłam efekty, więc zdecydowałam sama zostać lektorką w szkole Helen Doron.”

Sonja dość szybko przekonała się również o tym, że metoda cieszy się tak dobra reputacją, że zainteresowani zajęciami rodzice dzwonili do niej zanim jeszcze skończyła kurs dla nauczycieli. Zainteresowanie przynoszącą efekty metodą rosło bardzo szybko, Sonja miała aż 80 uczniów i potrzebowała zatrudnić więcej lektorów. Dzięki temu sukcesowi oraz możliwości zatrudnienia angielskich native-speakerów teraz ma ponad 200 uczniów i perspektywę zdobycia kolejnych 150.

Sonja robi lekcje pokazowe w piątkowe poranki w szkołach podstawowych, dzięki czemu ma możliwość zaprezentowania metody większej liczbie dzieci oraz rodziców. Ostatnio udało jej się nawet zdobyć pozwolenie z wiedeńskiego kuratorium i zajęcia metodą Helen Doron znalazły się w programie szkoły.

Sonja zaraziła swoje córki entuzjazmem do zajęć językowych metodą Helen Doron. Laura przyznała, że dorastanie w międzynarodowej rodzinie Helen Doron było dla niej wspaniałym doświadczeniem i że zdecydowała się, aby „zostać lektorką, bo znajomość angielskiego to jedna z ważniejszych umiejętności. Nauka małym dzieciom przychodzi z łatwością. Poza tym chcę pomóc innym w osiągnięciu tego, co mnie się udało… chcę oddać to, co sama dostałam! Uczenie angielskiego metodą Helen Doron przypomina grę, tak dobrze się bawisz, że nawet nie zauważasz, kiedy się uczysz.”

Laura zauważyła, że jej poziom angielskiego zaskoczył samych Amerykanów, ponieważ był na dużo wyższym poziomie niż studentów z innych krajów. „W szkole publicznej w Wiedniu nie uczą wymowy, nauczyciele skupiają się na gramatyce. Zbyt mało jest konwersacji. Zajęcia w szkole Helen Doron dały mi przewagę, której nie mieli inni studenci.”

Sonja również podkreśla, że uczenie się kolejnego języka w dzieciństwie jest bardzo ważne. „Mamy dużo zgłoszeń 10-latów, którzy nie uczyli się wcześniej z nami, a teraz chcą się przygotować do nauki w angielskim liceum. Jest im decydowanie trudniej, bo nie mieli codziennego kontaktu z językiem, który zapewniają nasze kursy, zatem ich wymowa oraz rozumienie jest na niższym poziomie niż u dzieci, które zaczynały u nas dużo wcześniej.”

Siostra Laury, Sarah, była rozczarowana poziomem angielskiego w austriackich szkołach biznesowych. Obecnie pomaga swojej mamie w pracy w szkole.

Julia z łatwością zdała test do liceum językowego i nie może się doczekać, kiedy zacznie kurs Teen Talent, nauczy się nowych piosenek i zaawansowanych technik pisania po angielsku.

Sonja nie tylko swoje córki zachęca do współpracy, proponuje ją również pracującym dla niej lektorom. Część z nich podjęła już decyzję, by otworzyć własne szkoły. „W Wiedniu jest jeszcze dużo miejsca na nowe szkoły Helen Doron. Zawsze więc polecam tę opcję dla tych, którzy są zainteresowani taką możliwością.”

Szkoła Sonji działa tak dobrze, że ostatnio udało jej się zmienić lokal i przenieść do znacznie większego budynku. Najbardziej dumna jest z dużej poczekalni dla rodziców, którym na tym bardzo zależało. Ma też w szkole międzynarodową atmosferę, ponieważ zatrudnia native-speakerów z Anglii, Stanów, Południowej Afryki i Afryki. To naprawdę międzynarodowy zespół!