X
 
 

To było przeznaczenie – o swojej pracy opowiada lektorka Sanja Župan Vuković

Sanja, lektorka języka angielskiego i właścicielka szkoły Helen Doron English z Zagrzebia, wychowała się w rodzinie, dla której uczenie się o innych kulturach było codziennością. Jej mama także uczy angielskiego, więc „mówiła do nas po angielsku i bardzo często płynnie przechodziliśmy z jednego języka na drugi, z chorwackiego na angielski i odwrotnie.”

Będąc jeszcze na studiach Sanja, szukając w internecie osób, które kreatywnie podchodzą do nauki języków, natknęła się na metodę Helen Doron English. Choć nie była jeszcze obeznana z zasadami metody, od początku poczuła, że to praca dla niej. Uczy już cztery lata, najmłodsi uczniowie mają około ośmiu miesięcy, najstarsi są nastolatkami. Niedawno została też właścicielką szkoły Helen Doron English.

„Bez wątpienia jest to dość trudna i wymagająca praca.” – ocenia Sanja – „Wcześniej pracowałam przy międzynarodowych programach oraz dla Banku Światowego na zlecenie ministra środowiska. To były wspaniałe doświadczenia, ale żadne z nich nie wymagało aż takiego zaangażowania i tylu różnych umiejętności jak bycie lektorką i prowadzenie szkoły. Długie godziny spędzane w biurze przed komputerem nigdy nie dadzą takiego spełnienia i takiej radości jak tworzenie pomocy do nauki, wymyślanie zabaw i gier oraz obserwowanie uśmiechniętych dziecięcych buzi. Tak, czasem jest trudno, ale wciąż nie mogę uwierzyć, jak bardzo mi się poszczęściło z tą pracą.”

Sanja wyjaśnia, dlaczego metoda Helen Doron English jest lepsza od bardziej tradycyjnych podejść do nauki języków. „Zajęcia metodą Helen Doron są nieporównywalnie lepsze. Nasze zajęcia wypełniają różne aktywności – od śpiewania do odgrywania ról, od kolorowania do czytania, od dyskusji po rozwiązywanie problemów – a to wszystko oczywiście po angielsku. Nawet w czasie lekcji z najmłodszymi dziećmi, nie tłumaczymy, a pokazujemy znaczenie. Nasi uczniowie są zanurzeni w języku i dlatego szybko się go uczą, właściwie bez wysiłku. Zachęcamy je do nauki pochwałami i pozytywnymi wzmocnieniami… i to działa!”

Dlaczego Sanja zdecydowała się zostać właścicielką szkoły? „Urodzona, by uczyć i liczyć, lubię żartować, że taka kariera była mi sądzona od początku. Choć to nie zawsze było takie oczywiste, ale ścieżki kariery przypominają czasem dziwny labirynt, do którego nikt nie ma mapy, aż w końcu nie zdasz sobie sprawy, że dysponujesz odpowiednim doświadczeniem i narzędziami, by przejąć nad nim kontrolę.

Oczywiście szczęście też jest ważne. W czasie ostatniego roku szkolnego zdałam sobie sprawę, że odpowiadają mi wszystkie aspekty bycia lektorką metody Helen Doron. Poczułam, że dobrze wykonuję swoją pracę. Posiadanie szefa, który mówi ci „świetna robota” i naprawdę tak myśli, który cię szanuje i cieszy się razem z tobą, to wielka zaleta. Pod koniec roku szkolnego szefowa zapytała, czy ktoś nie chciałby otworzyć swojej własnej szkoły. Spodobała mi się ta propozycja i przyjęłam ją, co zgodnie poparła moja rodzina. Mam nadzieję, że będzie mi się dalej dobrze pracowało i pewnego dnia będę miała pracowników, którzy będą tak samo zadowoleni ze swojego miejsca pracy, jak dzieci, które przychodzą na zajęcia metodą Helen Doron English.”