X
 
 

Uczniowie szkół Helen Doron z powodzeniem zdają międzynarodowe egzaminy

Uczniowie szkoły Helen Doron English z Wrocławia zdali właśnie swój pierwszy cambridge’owski egzamin – First Certificate. Jest to jeden z najbardziej znanych i uznawanych przez wiele instytucji i pracodawców dyplom na świecie. FCE to pierwszy egzamin (dla dorosłych), który określa poziom języka angielskiego i pomoże w zdobyciu dobrej pracy.

Gratulujemy!

Naszych czworo uczniów – Ola Jaworska, Ula Stasiak, Filip Optołowicz, Emilia Pasik – zaczęło się uczyć angielskiego metodą Helen Doron, kiedy mieli około dwóch lat. Dzięki mamie kangurzycy i jej synkowi (bohaterowie naszych kursów dla dzieci) angielski nie był dla nich nigdy językiem obcym, a kolejnym.

Co pamiętają ze swoich pierwszych lekcji? Ula wspomina, że było dużo śpiewania i skakania. Do dziś pamięta piosenkę „Up and down”, której i teraz w trochę zmienionej wersji uczą sią nasi mali uczniowie. Przypomina sobie też piłeczki ping-pongowe z uśmieszkami, które się losowało. I rytuał na początku zajęć, czyli zabawę, która pomagała przestawić się z języka polskiego na angielski.

Ola przywołuje gry, szczególnie pamięta memory oraz piosenki. Jako 2-latka zaczęła się uczyć metodą Helen Doron i nosić swój pierwszy tornister. Był granatowy z napisem Helen Doron. Dzieci w czasie lekcji siedziały w kółku, a w domu wszyscy musieli słuchać kaset z anglojęzycznymi materiałami, przerabianymi w danym czasie.

Filip, który też zaczął jako 2-latek, przypomina sobie piosenkę „Head, shoulders, knees and toes”. A w pamięci najbardziej zapadła mu lekcja, w czasie której wypadł mu ząb.

Mama Uli wspomina, że przyszedł taki moment, kiedy kilkuletnia córka mówiła raz po polsku, raz po angielsku. Zmieniała, jak jej było wygodniej. Bawiła się i do swoich zabawek mówiła po angielsku, naśladując zabawy, których nauczyła się w Helen Doron.

Pierwszą lektorką grupy była Ania Piekarz, która od 17 lat prowadzi jedną ze szkół Helen Doron we Wrocławiu. Pierwsze grupy budziły największe emocje. Metoda dla wszystkich była nowa, więc wszyscy się jej dopiero uczyli, dzieci, lektorzy i rodzice. Ania podsumowując dziś swoje dotychczasowe doświadczenie pracy nauczycielki mówi, że uczenie metodą wciąż jej się podoba. Kończąc studia, wiedziała, że będzie pracować z dziećmi, potrzebowała tylko konkretnego sposobu na pracę, która miała dawać efekty. A metoda Helen Doron English od razu jej się spodobała. Efekty było widać bardzo szybko, dzieci chętnie śpiewały i powtarzały angielski słówka i wyrażenia. To czego nauczyły się w dzieciństwie, jest teraz ich potencjałem i będzie im służyć przez całe dorosłe życie. Człowiekowi wykształconemu łatwiej się żyje i podejmuje decyzje, bo dysponuje zgromadzoną w czasie edukacji wiedzą.

Minęło tyle lat, a podstawy metody są wciąż takie same: małe grupy, słuchanie w domu płyt, gry i zabawy w czasie zajęć, pozytywne wzmocnienia ze strony lektora.

Nasi uczniowie z przyjemnością uczą się nie tylko angielskiego, ale także innych języków. Ola, która wybiera się na germanistykę, mówi, że łatwiej i szybciej nauczyła się niemieckiego dzięki temu, że znała angielskiemu. Te dwa języki należą do tej samej rodziny językowej. Niektóre słowa, konstrukcje gramatyczne, czy nazwy są podobne. Po studiach chciałabym zostać tłumaczem i być może wykładać na uniwersytecie. Najbardziej interesuje ją gramatyka. W przyszłej pracy chciałaby się zająć albo tłumaczeniami przysięgłymi lub literackimi albo zostać tłumaczem symultanicznym, choć zdaje sobie sprawę z tego, że jest to jeden z najbardziej stresujących zawodów na świecie.

Oprócz nauki języków nasi uczniowie są też zainteresowani sportem oraz muzyką. Filip kończy właśnie szkołę muzyczną. Dyplom robi z gitary. W tym roku debiutował jako dyrygent, jednak nie wybiera się na studia muzyczne. Spróbował już życia muzyka profesjonalnego. Był na 30 festiwalach w różnych zakątkach świata. Zdobył 18 pierwszych miejsc. Teraz myśli o pójściu na studia reżyserskie lub operatorskie do łódzkiej filmówki.

Ula przez połowę swojego życia grała w tenisa. Próbowała też kick-boxingu. Obecnie przygotowuje się do zdania matury i myśli o studiach na wrocławskiej politechnice.

Mama Filipa zauważa, że na wyniki, czy to w nauce języka angielskiego czy gry na instrumencie, trzeba poczekać i być konsekwentnym. Efektów nie widać od razu, przychodzą po wielu latach wytężonej pracy. Podkreślają to również lektorzy. Nie uczymy kursu, nie przerabiamy materiału, uczymy języka.

Nasi tegoroczni absolwenci uczyli się w szkole Helen Doron 16 lat. Nie traktują angielskiego jako języka obcego. Dla nich to po prostu kolejny język, który znają. Dlatego też nigdy nie mieli bariery językowej, ani problemów by odezwać się do obcokrajowców, czy to native speakerów czy innych użytkowników angielskiego.

Chcielibyśmy podziękować również rodzicom, że wierzyli w metodę przez tyle lat i co tydzień przyprowadzali swoje dzieci na zajęcia oraz nie zapominali puszczać im naszych anglojęzycznych materiałów przeznaczonych do nauki.

Nasi absolwenci już za chwilę będą zdawać maturę i składać papiery na wymarzone studia. Cieszymy się, że byli z nami tak długo. I dziękujemy ich rodzicom za zaufanie. Kiedy prawie już 20 lat temu pojawiły się pierwsze szkoły Helen Doron w Polsce, uczące tak małe dzieci, wszyscy byli ciekawi, czy to ma sens i czy się sprawdzi. Dziś z pewnością możemy powiedzieć, że odnieśliśmy niemały sukces!

Kliknijcie w poniższy link i zobaczcie filmik z rozdania certyfikatów.

Cambridge English Certificate