Dla wielu święto Halloween kojarzy się z marami, strachami, wiedźmami i innymi upiorami, ale czy tylko? Aż może trudno uwierzyć, ale oprócz celtyckich korzeni święto to związane jest także, tak, tak, z chrześcijaństwem.
Sama nazwa Halloween to „Wigilia Wszystkich Świętych”, to noc poprzedzająca chrześcijańskie święto Dnia Wszystkich Świętych, dzień pamięci o świętych i zmarłych. Święto to oznacza też początek Allhallowtide, chrześcijańskiego okresu liturgicznego poświęconego pamięci zmarłych, w tym świętych i męczenników. W dawnych czasach istniała również tradycja modlenia się za zmarłych, a robili to ludzie, którzy chodzili po domach i oferowali takie „usługi” w zamian za jedzenie, a nazywało się to Soulingiem (ang. soul – dusza).
Fakt, że Halloween był świętem w starożytnym świecie Celtów zwanym Samhain, podczas którego obchodzono koniec lata i żniw a celebrowano początek zimy, nie był niczym złym. Był to również też czas, kiedy uważano, że zasłona między żywymi i umarłymi jest po prostu cieńsza.
A obecnie wiele z tych wszystkich elementów pojawia się w naszej kulturze. Halloween staje się coraz bardziej skomercjalizowany i zsekularyzowany, a kultura popularna koncentruje się na takich zajęciach, jak kostiumy, słodycze i rozrywka z odrobiną dreszczyku, które dla wielu są oderwane od jego religijnych korzeni.
Dla dzieci jednak to czas zabawy, przebierania się, dekoracji, rzeźbienia dyń, ale również integracji z rówieśnikami i rozwijania umiejętności społecznych i emocjonalnych poprzez zabawę w role oraz kreatywne tworzenie kostiumów i dekoracji. Jednakże Halloween może też uczyć szacunku dla odmiennych poglądów ludzi, którzy nie chcą uczestniczyć w tym święcie.
Tak więc halloweenować czy nie halloweenować? Sami wybierzcie!