Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą

„Sorry”, „thank you”, „please”, „could you be so kind…?”, “would you…?” – te, a także podobne, zwroty i pytania można najczęściej usłyszeć w Wielkiej Brytanii.

Według badań dr. Jörga Zinkena (University of Portsmouth) Polacy, którzy mówią po angielsku są odbierani przez Anglików jako niegrzeczni. Brytyjczycy, rozmawiając z Polakami, nie słyszą dostatecznie wiele struktur gramatycznych, charakterystycznych dla ich języka. Te struktury to właśnie zwroty grzecznościowe, które przytoczyłam na początku.

Czy jest zatem wciąż aktualna nauka sędziego o grzeczności, którą w XIX w. Mickiewicz umieścił w „Panu Tadeuszu”?

Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą.

Niełatwą, bo nie na tem kończy się, jak nogą
Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo;
Bo taka grzeczność modna zda mi się kupiecka,
Ale nie staropolska, ani też szlachecka.
Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna;
Bo nie jest bez grzeczności i miłość dziecinna,
I wzgląd męża dla żony przy ludziach, i pana
Dla sług swoich, a w każdej jest pewna odmiana.

Dziś na pewno zwraca uwagę zdanie:

„Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna”

Inna, bo zależna od kręgów kulturowych i języków. Grzeczność to nie tylko tzw. porządne wychowanie i zachowanie przyzwoite. To także nawyki językowe, sposób mówienia. Odpowiednie struktury gramatyczne, w których owa grzeczność się przejawia.

Zinken przez dwa lata nagrywał rozmowy w polskich i polsko-angielskich rodzinach. Po przeanalizowaniu materiału okazało się, że tam, gdzie Brytyjczycy pytają, Polacy używają trybu rozkazującego.

Anglik powie przy stole „Can you pass the sault, please?” Natomiast Polak mówiący po angielsku tak zwróci się do któregoś z członków swojej rodziny: “Pass the sault.”, co dla Brytyjczyka brzmi niegrzecznie, jak rozkaz.

Tryb rozkazujący w języku polskim oprócz rozkazu wyraża też życzenie lub prośbę. Tłumaczony bezpośrednio na angielski brzmi jak rozkaz.

W języku angielskim tryb rozkazujący wyraża się używając drugiej osoby liczby pojedynczej i mnogiej, czyli „ty” i „wy”. Ponadto jest on tożsamy z bezokolicznikiem. W pozostałych osobach używa się „let” lub zanikającej już i trochę przestarzałej formy „shall”. „Shall” współcześnie pojawia się tylko w oficjalnych upomnieniach czy żartach.

 

Dr Zinken tłumaczy wyniki badań wpływem kultury. Anglicy nawet w relacjach rodzinnych stawiają na niezależność i autonomię. Pytają, bo zakładają, że zapytana osoba może się zgodzić lub odmówić. Polacy zakładają, że najbliższa rodzina zawsze jest gotowa do pomocy, nie trzeba więc jej o to prosić.

Nauczyciela, który szlifował angielski w UK, łatwo poznać. Osłuchał się, nabył zwyczaju i mówiąc po angielsku używa zwrotów grzecznościowych, co w pierwszym kontakcie może brzmieć dla Polaków przesadnie.

Nelson Mandela powiedział: “If you talk to a man in a language he understands, that goes to his head, if you talk to him in his language that goes to his heart.”

Aby zgodnie z tym, co stwierdził, język docierał prosto do czyjegoś serca, najlepiej uczyć się go nie tylko w szkole, czy z podręczników, ale w naturalnym dla danego języka środowisku. Niekoniecznie nawet trzeba wyjeżdżać za granicę. W Polsce jest dużo obcokrajowców. Szkoły językowe, biblioteki, niektóre kawiarnie organizują zajęcia z native speakerami. Dzięki którym osłuchamy się z „kulturową” stroną języka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *