Twoje dziecko wie, czym jest grooming. Wie, że ktoś może wziąć jego zdjęcie, wkleić je do fałszywego filmu i użyć do szantażu. Wie, że jedno kliknięcie „lubię to” pod złym filmem może skończyć się wezwaniem na policję. Wie to wszystko, bo musiało się tego nauczyć samo. Bo nikt dorosły nie usiadł i nie powiedział mu tego wprost. Do tej pory.

„Zgostowała ją”

– Co to właściwie znaczy cyberbullying? – pyta Sławomir Matczak.

Dziewczyny chwilę się zastanawiają. Hania podaje przykład, który zna z życia.

Jedna koleżanka napisała do drugiej przed sprawdzianem. Wiadomość została odczytana. Odpowiedzi nie było.

– Zgostowała ją — mówi. – Po prostu ją zlekceważyła.

Matczak tłumaczy, że ghosting jest jedną z łagodniejszych form przemocy w sieci. Prawdziwy cyberbullying zaczyna się wtedy, kiedy ktoś celowo upokarza drugą osobę, wyśmiewa ją albo niszczy jej poczucie własnej wartości.

I bardzo często to, co zaczyna się w telefonie, kończy się później na szkolnym korytarzu.

Jeden komentarz potrafi zatrzymać marzenia

Michalina opowiada o sytuacji, którą zna prawie każdy nastolatek.

Ktoś wrzuca filmik z tańcem. Pojawia się komentarz:
„Jezu, ale ty nie umiesz tańczyć”.

Potem dołączają kolejne osoby. Śmiech. Komentarze. Wyśmiewanie.

– I ta osoba może już nigdy więcej nie zatańczyć – mówi dziewczyna. – Bo będzie się bała, że znowu ktoś ją wyśmieje.

Matczak podkreśla, że właśnie tak działa hejt. Nie chodzi o jeden komentarz, ale o lawinę, która odbiera odwagę i podcina skrzydła.

„To nie jest kapowanie”

Rozmowa schodzi na temat zgłaszania hejtu dorosłym.

– Można powiedzieć nauczycielowi – mówi Hania. – Ale wtedy inni powiedzą, że jesteś kapusiem.

– I właśnie z tym trzeba skończyć – odpowiada Matczak. – Donoszenie to kłamstwo, żeby komuś zaszkodzić. A zgłoszenie przemocy to obrona siebie albo drugiej osoby.

To ważne rozróżnienie, bo wiele dzieci milczy właśnie ze strachu przed odrzuceniem.

Żółta kartka. Czerwona kartka. Ban.

Dziewczyny opowiadają o swoich zamkniętych grupach w sieci.

– Raczej nie ma tam hejtu. Bo są tam osoby, którym ufamy.

Matczak dodaje, że każda grupa powinna mieć jasne zasady.

– Ktoś zachowuje się źle? Najpierw ostrzeżenie. Potem koniec. Ban i do widzenia.

I podkreśla coś jeszcze:

– Nie walczę z hejterami. Po prostu wybieram ludzi, przy których czuję się bezpiecznie.

„A jeśli ktoś wykorzysta twoje zdjęcie?”

Rozmowa szybko przechodzi na temat zdjęć, prywatności i sztucznej inteligencji.

– Mogę wam zrobić zdjęcie? – pyta Matczak.

Michalina od razu odpowiada ostrożnie:

– Raczej nie chciałabym, żeby ktoś obcy miał moje zdjęcie.

I właśnie o to chodzi.

Matczak tłumaczy, że dziś jedno zdjęcie wystarczy, żeby stworzyć deepfake albo zmanipulowany film. AI potrafi wkleić twarz do dowolnego nagrania.

I nagle wygląda, jakbyś robił coś, czego nigdy nie zrobiłeś.

Dziewczyny wiedzą też, że wizerunek jest chroniony prawem. I że nie warto wrzucać wszystkiego do internetu bez zastanowienia.

Grooming i stalking zaczynają się niewinnie

Matczak tłumaczy kolejne pojęcia.

Stalking często zaczyna się od miłych wiadomości. Ktoś pisze codziennie, zaczyna śledzić drugą osobę, pojawia się pod szkołą, wysyła prezenty, nie odpuszcza.

Dlatego trzeba mówić o tym dorosłym – podkreśla. – Nie zostawać z tym samemu.

Potem pojawia się jeszcze jedno słowo: grooming.

Czyli sytuacja, w której dorosły buduje zaufanie dziecka tylko po to, żeby później wykorzystać je emocjonalnie albo seksualnie.

– Dlatego nigdy nie wysyłamy zdjęć nieznajomym – mówi Matczak.

„Telefon nie da ci przytulenia”

Na końcu rozmowy pada proste pytanie:

– Wyobrażacie sobie tydzień bez telefonu?

Dziewczyny przyznają, że byłoby trudno.

Matczak opowiada wtedy o szkole, w której dzieci nie mają dostępu do telefonów przez cały dzień. Rozmawiają ze sobą. Bawią się. Śmieją.

– Mówiły mi, że czują się wolne.

Michalina dodaje coś jeszcze:

– Lepiej mieć przyjaciół w życiu niż w telefonie. Telefon nie przytuli. Nie spojrzy ci w oczy.

I właśnie na tym kończy się cała rozmowa.

Nie na technologii.
Nie na hejcie.
Ale na relacjach.

Bo to one,  mimo internetu, AI i ekranów  nadal są najważniejsze.

Sławomir Matczak. Aktor, dyrektor Akademii Telewizyjnej i inicjator ogólnopolskich działań antyhejtowych w szkołach.

Hania i Michalina. Uczennice szkoły językowej Helen Doron English.