Natalia zaczęła naukę angielskiego w wieku dwóch lat. „Jeżeli już umiem po angielsku mówić, to po prostu szukam sobie na internecie różnych informacji też po angielsku, których czasami nie można znaleźć na polskich stronach.” mówi Natalia. Dobrego słuchania.
słuchaj na:

SpreakerSpotifyGoogle PodcastApple PodcastYouTube

Dzisiaj jesteśmy w Kielcach, moją gościnią jest Natalia. Dzień dobry.

Dzień dobry.

Natalia ma siedemnaście lat i Natalia uczy się metodą Helen Doron od lat piętnastu. Tak, dobrze?

Tak, tak.

Uczniowie doceniają zaangażowanie nauczycieli Helen Doron

Co pamiętasz z tych pierwszych lekcji, z pierwszych zajęć? Przyszłaś mając lat dwa z kawałkiem?

Pamiętam czarowanie różdżką, żeby mówić po angielsku. Pamiętam, że była fajna zabawa, i też połączona z nauką. 

Co pamiętasz z tych piętnastu lat, co najbardziej utkwiło ci w pamięci?

Chyba nauczyciele, którzy się tak zmieniali trochę, ale zawsze trzymali poziom i każdy z nich był trochę inny, ale tak samo fantastyczny.

To ile tych nauczycieli było?

Cztery, pięć, jakoś tak.

Cztery, pięć. To jednak masz porównanie.

Yhm haha.

I co, zmieniło się coś przez te wszystkie lata? Ci późniejsi byli lepsi, czy to niekoniecznie tak działa?

Nie, chyba nie. Wszyscy byli tak samo dobrzy.

Wszyscy tak samo dobrzy, to same kobiety były, czy mężczyzna jakiś się trafił?

Hm… teraz mam zajęcia z panem Łukaszem.

Wiesz o tym, że tylko dwa procent mężczyzn w Helen Doron to nauczyciele, to mężczyźni? Znaczy dwa procent nauczycieli w Helen Doron to mężczyźni?

Nie wiedziałam haha.

Także to taki rzadki, przypadek i duże szczęście w sumie. Uczysz się angielskiego, jak to, już piętnaście lat, jak to wpłynęła ta nauka na twoje postrzeganie życia,  plany życiowe?

No wydaje mi się, że otworzyło to nowe drogi na pewno, mogę przez to poznawać wiele nowych rzeczy i rozwijać się na przykład w takich dziedzinach, na przykład trenuje pływanie, mogę szukać jakiś porad na internecie też po angielsku, i to jest bardzo fajne według mnie. Myślę, że też  przez to mogę planować więcej wyjazdów za granicę gdzieś. To naprawdę pomaga.

Przeszukujesz internet po angielsku?

Tak, większość czasu tak.

Bo tam chyba więcej jest rzeczy niż po polsku, prawda? 

Yhm, tak.

Czy warto czytać książki w oryginale?

Jak nauka w Helen Doron wpływa na rozwój dzieci i nastolatków

Jakieś znajomości zagraniczne gdzieś z wyjazdów wakacyjnych, czy z tych kontaktów internetowych?

Może zza granicy nie, bo jednak to mało jeździmy w sumie, ale poznałam przez internet kolegę z Kanady i już tak piszemy sobie przez pół roku.

To nie masz problemów z komunikacją?

Nie.

Raczej piszecie, czy też dzwonicie, jakieś wideokonferencje robicie, czy tam?

Nie, wymieniamy się mailami po prostu na razie.

Czyli pisanie łatwiej troszkę?

Tak.

Nie miałaś odwagi, żeby się połączyć na jakimś Skype, czy jakimś innym wideo połączeniu i zobaczyć na żywo?

Na razie chyba jeszcze nie jestem gotowa na to.

A tu w Helen Doron nie mieliście takich zajęć, nie brałaś udziału w takich zajęciach, takich połączeniach z uczniami z innego kraju?

Było też tak i miałam kontakt przez chwile z taką dziewczyną z Włoch, w sumie pisaliśmy kawałek, ale potem jakoś tak kontakt wygasł w sumie. 

Za co uczniowie docenią metodę nauczania Helen Doron

Co najbardziej lubisz w metodzie Helen Doron? Który element najbardziej ci sprawia radość?

Lubię to, że na każdej lekcji poznajemy coś nowego i jest to przyjemna nauka według mnie, i zupełnie inna niż w szkole, i fajne jest to też, że nauczyciele też się interesują nami po prostu, co robimy, jakie są nasze zainteresowania, i wydaje mi się, że to jest najfajniejsze w tym.

Piosenki, książki, opowieści, filmy…

Fajne są właśnie te opowieści takie, które się przewijają przez całą książkę jakby. Przez to tam jest dużo fajnego słownictwa i też jakby trochę wciąga tak.

Ta nauka jakoś poprawiła ci, nie wiem, wpłynęła na twoją pozostałą edukację i w szkole, do której chodzisz?

Myślę, że tak. Zawsze gdzieś tam, jeśli chodzi o angielski, byłam w czołówce w klasie, miałam tak najlepsze oceny i, i myślę, że to właśnie dzięki Helen Doron.

A jakieś inne przedmioty? To wpłynęło też na jakieś inne przedmioty, no bo w sumie w szkole Helen Doron uczymy też ogólnie jak uczyć, więc czy to też wpłynęło na, nie wiem, na, na inne przedmioty, na matematykę na, na polski.

Znaczy, wydaje mi się, ze na przykład, jeżeli już umiem po angielsku mówić, to po prostu szukam sobie na internecie różnych informacji też po angielsku, których czasami nie można znaleźć na polskich stronach.

Czasami na przykład, jeśli chodzi o jakieś lektury z polskiego, które są za granicą, na przykład dzieła Szekspira, to właśnie sobie szukałam na angielskich stronach po prostu informacji.

Jakąś książkę po angielsku już czytałaś? Szekspira może?

Kilka części serii o osobliwym domu pani Peregrine.

Ok, i jakie… i…. to nie wiem, nie znam tej książki, ona jest po polsku również wydana?

Jest też po polsku, ale że tak powiem, bardzo mnie wciągnęło i nie mogłam się po prostu doczekać, i musiałam po angielsku sobie kupić.  

Jest jakaś różnica pomiędzy tym odbiorem tej książki po polsku, w tłumaczeniu kogoś, i w oryginale?

Ciężko powiedzieć, ale myślę, że chyba jakaś jest. Bo jeżeli czytam już po angielsku, już po polsku nie czytałam po prostu.

Zostałaś przy oryginale, jednak to czytanie w oryginale jest innym doświadczeniem.

Tak, yhm.

Jakie masz plany na swoje życie, przyszłe, no bo to już za chwilę będzie wkrótce koniec szkoły, tak, i? 

Tak. Dużo planów było i myślę ze jeszcze więcej będzie. Cały czas się jakoś to wszystko tak przewija przez moją głowę. No myślę też, żeby może gdzieś wyjechać za granicę studiować, albo, jeżeli w Polsce, to po prostu zrobić studia po angielsku.

Ale nie masz jeszcze sprecyzowanego kierunku?

No, nie do końca.

Ja wiem, że to jest takie… sam pamiętam, że to późno przychodzi, a to nas… masz trzynaście, czternaście, piętnaście lat i masz decydować o swojej przyszłości, a nie masz pojęcia… 

Yhm.

No niestety taki mamy system edukacyjny, że trzeba szybko decydować, a w zasadzie jeszcze, te plany nie są sprecyzowane. Ale zawsze można zmienić.

No jasne.

Nawet mając lat kilkadziesiąt, czy trzydzieści, czterdzieści, czy nawet po pięćdziesiątce, czy nawet więcej. 

Motywacja nastolatków do nauki języka angielskiego w szkole Helen Doron

Sprawdźmy w takim razie, jak zachęcić dziecko do nauki języka angielskiego? O tym Lidia Fatyga, nauczycielka języka angielskiego z Wrocławia. 

Chyba zależy troszkę od wieku. Musimy tu chyba to rozróżnić. Bo jeżeli chodzi o małe dzieci, tak naprawdę my ich nie zachęcamy do nauki języka angielskiego.

My ich zachęcamy do przychodzenia tutaj, wprowadzamy ich w świat magicznego języka angielskiego, bardzo nieświadomie. Te dzieci nie są świadomymi uczestnikami procesu uczenia się. One po prostu przyswajają z nami gry, zabawy. 

Uczą się z nami, śpiewają z nami piosenki, i tak naprawdę to uczenie się jest troszeczkę przy okazji. Natomiast starsze dzieci już trzeba zmotywować, trzeba wskazać im kierunek działania. Myślę, że te, które już przychodzą do nas, wiedzą, po co przychodzą.

Ja naprawdę w swoim szesnastoletnim doświadczeniu pracy nie mam uczniów, którzy nie chcą  przychodzić do mnie na zajęcia, i nieważne czy to jest szesnastolatek, czy dwulatek. Więc jeśli tak na to patrzeć, to nasze dzieci, one przyswajają język angielski.

Więc zachęcić je można na początku, pokazując im nasze wspaniałe lekcje, a potem z czasem one po prostu przychodzą, co tydzień chcąc poznać przygody naszych bohaterów. W każdym roku jest to ktoś inny. – Lidia Fatyga

Jak skomentujesz tę krótką wypowiedź? Coś dodasz od siebie?

Myślę, że to jest prawda. W sumie tak trochę mi to uświadomiło, że… że tak było też w moim przypadku. Że, jak byłam mała, to po prostu przychodziłam, bo tu było po prostu fajnie i… i dobrze się czułam z kolegami, i z tym jak tu się po prostu bawiliśmy. I z czasem, po prostu, zaczęłam być zainteresowana tym językiem, i po prostu nadal chcę poszerzać swoje horyzonty, i… i swoją wiedzę.

Jak byłaś mała, no to miałaś zabawę, a później?

A później tej zabawy było coraz mniej, ale zawsze wydaje mi się, że tu jest po prostu fajnie i… i jest przyjemnie tu przychodzić, i spędzić trochę czasu. Tym bardziej, ze można się przez to też nauczyć.

I co było twoją motywacją, później, jak już ta zabawa… nie była aż taka bardzo atrakcyjna może?

Myślę, że to byli fajni ludzie po prostu, nauczyciele i też inni koledzy, i się fajnie po prostu tu bawiliśmy, i jednocześnie się też ucząc. No, a drugą sprawą to jest to, że też chce się uczyć coraz więcej i coraz więcej wiedzieć z tego angielskiego, bo myślę, że to jest mi potrzebne, i też jest dla mnie ciekawe. I to potem było moją motywacją. 

A jak rozmawiałaś z kolegami, koleżankami to rozmawialiście na temat tego właśnie, co was motywuje najbardziej?

Nie, chyba takich tematów po prostu nie było.

Nie, tylko jakieś bardziej takie młodzieżowe.

Tak haha. 

Ale ten angielski zawsze gdzieś tam przewija się w jakichś rozmowach, w kontaktach, no bo, jeżeli się śledzi celebrytów, jakieś gwiazdy filmowe, gwiazdy piosenki… zespoły… no to 

większość jest jednak zagraniczna.

No… myślę, że się zawsze przewija i właśnie większość muzyki, której słucham. To jest po prostu po angielsku. I też się wymieniam tą muzyką, dzielę się z koleżankami w szkole i one też mi przekazują jakieś ciekawe wieści, i też jest to, wydaje mi się, też po angielsku. Gdzieś ten język się zawsze przewija. 

Dziękuję bardzo za rozmowę. Moją gościnią była Natalia, uczennica z Kielc.

Dziękuję.