To bardzo pozytywne, właśnie, żeby dziecko uczyło się empatii, prawda? Żeby nie widziało tylko siebie, żeby pokonywało nasz naturalny egoizm, który w nas jest, żeby widziało innych ludzi.Żeby widziało różnorodność, żeby uczyło się właśnie tej tolerancji, widziało siebie też, akceptowało siebie, ale też doceniało tę różnorodność, która panuje na świecie.

Słuchaj na:

SpreakerSpotifyGoogle PodcastApple PodcastYouTube

Grzegorz Grabiec: Dzisiaj jestem w Lublinie, moją gościnią jest Iwona Kuźma, mama dwójki dziewczynek. Dzień dobry.

Iwona Kuźma: Dzień dobry, bardzo mi miło.

Powiedz, bo tak, twoje dwie córki chodziły na angielski, masz dwie córki, jedna chodziła sześć lat. Zaczęła jak miała siedem, druga chodzi już jedenaście lat, zaczęła jak ma trzy latka.

Tak.

Dlaczego zapisać trzylatka na angielski

Czy nie miałaś wątpliwości z zapisywaniem trzylatka na angielski? 

Owszem, miałam pewne wątpliwości, tak jak już wcześniej powiedziałeś, metodę uczenia się języka angielskiego Helen Doron, poznałam ponad dziesięć lat temu, kiedy moja średnia córka miała siedem lat, a najmłodsza trzy, wówczas trzylatka rozpoczynała naukę w przedszkolu, natomiast siedmiolatka w szkole podstawowej.

Jeśli chodzi o siedmiolatkę, nie miałam wątpliwości. Bo to już jest taki wiek, kiedy, no, w naturalny sposób zaczynamy uczyć się różnych rzeczy i języków obcych.

Natomiast, jeśli chodzi o trzylatkę, miałam pewne wątpliwości, ponieważ jeszcze ona wówczas nie umiała dobrze języka ojczystego, czyli języka polskiego, zastanawiałam się wówczas jak wprowadzenie drugiego języka, obcego, wpłynie na jej rozwój języka polskiego, języka ojczystego.

Ale przełamałam te wątpliwości, zaufałam metodzie, która mówi, że na naukę nigdy nie jest za wcześnie, nigdy też nie jest za późno, w związku z tym zapisałam Lidię, tę właśnie wcześniej wspomnianą trzylatkę na naukę języka angielskiego metodą Helen Doron i Łucję, wówczas siedmiolatkę, również na zajęcia tą metodą.

Bo je zapisałaś mniej więcej w tym samym czasie.

W tym samym czasie, tak, jednocześnie, bardzo jestem z tego zadowolona, no, jakie osiągnęłam efekty, jeśli chodzi o starszą córkę, to muszę państwu powiedzieć, że matura dla niej nie była żadnym problemem, wręcz przeciwnie, stwierdziła, że nie musiała się w ogóle do matury uczyć, a napisała ją na dziewięćdziesiąt osiem procent.

Chodzi o maturę z angielskiego?

Tak, o maturę z angielskiego, tak? Tak. Wspomnę również, że jej specjalizacją jest biologia i chemia, więc bardzo to pomogło jej w tym, że skupiając się na nauce biologii i chemii, mogła odciążyć się od takiej bardzo ścisłej specjalizacji językowej.

Więc te korzyści, które miała ucząc się bardzo wcześnie angielskiego są ogromne, ponieważ, no, na tym etapie licealnym, kiedy mało jest czasu, ten język angielski, no, bardzo, bardzo jej pomógł.

Małym dzieciom nauka przychodzi łatwiej

Właśnie, bo rozmawialiśmy tutaj wcześniej przed nagraniem, że kiedy dzieci są mniejsze, mają mniej niż dziesięć, siedem lat, łatwiej im przychodzi nauka angielskiego.

Później w tych starszych rocznikach, starszych klasach w szkole, już nie ma tego czasu na ten angielski, bo inne rzeczy, w tym przypadku twojej córki, biologia, chemia, matematyka, więc nie ma czasu na ten angielski. Jak to było w twoim przypadku właśnie?

Tak, rzeczywiście tak było, tak było i muszę powiedzieć, że to było bardzo pomocne i bardzo się cieszę, że podjęłam taką decyzję.

Żeby w tym czasie, kiedy mogła sobie pozwolić na taką, no, zaawansowaną naukę języka angielskiego Helen Doron w szkole podstawowej, chodząc na dodatkowe lekcje. Właśnie tutaj do szkoły językowej, mogła w ten sposób po prostu odciążyć się później w liceum, także, to była taka korzyść bardzo, bardzo konkretna.

Natomiast, jeśli chodzi o młodszą córkę, to muszę powiedzieć, że po tym, jak pokonałam te swoje wątpliwości, czy należy ją zapisać już w tak wczesnym wieku, bo ciekawostką jest, że wtedy nawet nie umiała jeszcze liczyć po polsku, a liczyć nauczyła się najpierw po angielsku i ten rozwój językowy bardzo w jej przypadku okazał się skuteczny, efektywny.

Bo ma bardzo dużą zdolność do innych języków obcych, ale jej pierwszym obcym językiem jest język angielski.

Czyli uczy się również, jakiegoś, dodatkowego języka obcego? 

Tak, sama uczyła się hiszpańskiego, w szkole podstawowej uczy się niemieckiego, więc ten rozwój językowy jest też bardzo, bardzo taki intensywny. 

Ile w praktyce ta starsza córka uczyła się tego angielskiego, zanim osiągnęła ten poziom, że mogła się skupić już na nauce jakiś innych przedmiotów? 

Około sześciu lat, około sześciu lat, zaznaczyć należy, że sześć lat w dzieciństwie, bo sześć lat w życiu dorosłym, to też jest inny efekt, prawda? Jeśli zaczniemy wcześnie, no to ten efekt jest dużo lepszy, niż w późniejszych latach, także sześć lat się uczyła. 

To wpłynęło na jej wyniki w szkole, jeśli chodzi o angielski? 

Tak, tak.

Bo tam miała dodatkowo angielski w szkole?

Tak, oczywiście, miała język angielski, to też pomogło jej w bieżących lekcjach, czyli w bieżącej nauce, nie tylko w wyniku egzaminu maturalnego, który, jak wiemy, jest obowiązkowy, prawda? Język obcy, nowożytny, jest obowiązkowy, ale też w bieżących lekcjach.

Co jej się najbardziej podobało w metodzie, albo, co tobie się najbardziej podobało w metodzie? 

Muszę powiedzieć, że bardzo wiele i bardzo dużo mogłabym na ten temat powiedzieć, ale myślę, że chciałabym się skupić na tym, że słuchanie płyt, ponieważ, jak pewnie państwo wiecie, w metodzie Helen Doron, rodzic może uczestniczyć w zajęciach, zajęcia są otwarte, lektorzy zapraszają.

Nawet uczestniczyłam w kilku zajęciach, ale stwierdziłam, że raczej swoją obecnością nie będę krępować lektora i dziecka, wiec wycofałam się z tego, natomiast skrupulatnie starałam się zachęcać i sama słuchałam płyty z dziećmi.

Czy to też poprawiło twój angielski?

Myślę, że tak i ta płyta, w zasadzie, towarzyszyła nam codziennie, zalecenie jest, żeby słuchać dwa razy dziennie codziennie, to jest takie Helen Doron’owe motto, dwa razy dziennie codziennie, nie zawsze nam się udawało, szczególnie rano, skupiałyśmy się na słuchaniu wieczornym i muszę powiedzieć, że ta płyta w pewnym sensie, wyznaczała taki rytm naszego dnia.

W zależności od tego, w jakim wieku było dziecko. Myślę, że tu większość rodziców słuchających mnie, przyzna, że oprócz obecności rodziców, rodzeństwa, oprócz domu rodzinnego, ważną postacią w życiu dziecka, w dzieciństwie jest Tedy Bear i w tym miejscu chciałabym wyróżnić tę piosenkę. 

Czyli jedna z postaci z kursów Helen Doron.

Tak, tak, tak, właśnie ten Tedy Bear, który idzie na górę, mówi dobranoc, czyli przy tej płycie dziecko się wycisza, uspokaja, pozbywa się tego stresu nagromadzonego w ciągu dnia, można właśnie, te codzienne, wieczorne rytuały, właśnie przy słuchaniu płyty pielęgnować, także ta piosenka z dzieciństwa, z tego okresu przedszkolnego zasługuje na wyróżnienie, na podkreślenie.

Czy pamiętacie ją do dzisiaj i śpiewacie czasem? 

Tak, ze wzruszeniem, haha, z łezką w oku, bo jest to rzeczywiście piękna piosenka, oprócz wielu innych wesołych, śmiesznych, no nie wszystkie możemy tutaj nazwać, powiedzieć o nich, ale chciałam właśnie ją wyróżnić.

Czuło się, że ludzie podchodzą do jakichkolwiek zajęć, które nie odbywają się online, dlatego, że myśmy postanowili wrócić do prowadzenia tych zajęć, wiadomo, w formie stacjonarnej, na początku tylko w dwa tysiące dwudziestym roku, wiadomo, w marcu, w kwietniu, no, do czerwca uczyliśmy online.

Natomiast później od września postanowiliśmy wrócić do prowadzenia zajęć stacjonarnie i dało się odczuć, że ludzie podchodzą do tego z rezerwą, że jednak gdzieś tam się boją i liczba uczniów była ciut mniejsza natomiast.

No, udało nam się przez to wszystko przejść i jesteśmy teraz w miejscu, w którym naprawdę życzyłabym, żeby każdy był, miejmy nadzieję, że wszystko będzie szybko wracać do normy, natomiast uważam, że to, w jakim miejscu jesteśmy teraz, gdzieś tam pokazuje, że ludzie chyba już się troszeczkę mniej boją, że przywykli do tego, w jakim świecie nam przyszło żyć.

I wracają do normalności po prostu, żeby te dzieci na zajęcia dodatkowe zaprowadzać. Tym bardziej że szkoła funkcjonuje tak, jak funkcjonuje, że często jest to nauczanie hybrydowe, zaraz się zamyka i znowu jest online, więc tak na dobrą sprawę, momentami, wyjście dzieci na angielski, na piłkę czy cokolwiek innego robią jest jedynym, ich realnym kontaktem z rówieśnikami, także myślę, że wraca wszystko ku lepszemu.

Jak działa muzyka w metodzie Helen Doron

Zanim zapytam cię o więcej ulubionych piosenek, to czy o takie słuchanie, w ogóle, w praktyce, jest uciążliwe w takim codziennym życiu, ten obowiązek słuchania dwa razy codziennie? 

Nie jest uciążliwe, jeśli wkomponujemy go w nasz codzienny rytm życia, musimy sobie zrobić plan dnia i gdzieś znaleźć takie miejsce, w którym będzie płyta i starać się pielęgnować, starać się pielęgnować, znaleźć dogodny czas i na pewno zaprocentuje to bardzo w przyszłości, także nie jest to problem, dla mnie, nie, nie był. 

W jaki sposób to słuchanie pomaga w nauce angielskiego?

To jak słyszysz, tak mówisz, to jest też hasło z metody Helen Doron, tak jak słyszysz, tak mówisz, więc to jest, to jest bezcenne. Bo w pewien sposób automatyzujemy to, nawet w metodzie Helen Doron, no, mówi się, że my nie musimy się skupiać na tym, czego słuchamy, możemy układać klocki z dzieckiem, możemy układać ubranka, możemy porządkować szufladę, możemy rysować, ta koncentracja nie musi być stuprocentowa.

Efekt jest, także ja jestem bardzo mocno przekonana co do słuszności słuchania tej płyty dwa razy dziennie codziennie.

Tak jak już wcześniej powiedziałam, nam nie zawsze się udawało słuchać dwa razy dziennie codziennie, ale wieczorem starałyśmy się dopełniać tego obowiązku, który później stał się przyjemnością, jak dziecko się przyzwyczai do czegoś, na wczesnym etapie, to później tego potrzebuje na późniejszych etapach.

Na przykład po tym etapie przedszkolnym pojawia się etap wczesnoszkolny i zapewne większość rodziców usłyszała od dziecka takie stwierdzenie, czy pytanie: kim będę, gdy dorosnę?

I wówczas właśnie z pomocą przychodzą te piosenki, które są bardzo dostosowane do wieku dziecka, do jego rozwoju, zarówno muzycznie, jak i odnośnie do treści, no i chciałabym kolejną, jeśli mogę, piosenkę wyróżnić, jedną z naszych ulubionych.

Bo to pytanie jest o ulubione piosenki w rodzinie, więc jaka jest twoja ulubiona piosenka?

No moja ulubiona piosenka, to jest: „When I grow up I want to be„.

OK., więc, kim chcesz być jak dorośniesz?

Tak, bo to jest takie piękne pytanie, kiedy dziecko stawia sobie to pytanie, stawia rodzicom pytanie: kim będę, gdy dorosnę mamusiu, tatusiu? Albo właśnie sobie zadaje pytanie: kim będę, gdy dorosnę? To jest taka, już troszeczkę zaczyna się dojrzałość, prawda?

Szkolna i życiowa, kiedy dziecko zaczyna analizować swoją przyszłość, zaczyna widzieć tę przyszłość, która je oczekuje i to jest piękna piosenka, polecam właśnie, „When I grow up I want to be”, my do tej pory często jej słuchamy.

Ale to jest twoja ulubiona piosenka czy ulubiona córek?

I córek też, i córek też.

Jeszcze jakaś jest taka lekka, tylko ty lubisz taką piosenkę…

Tak, chciałabym jeszcze wyróżnić, na kolejnym etapie pojawiła się taka piosenka, to już taka troszeczkę późniejsza podstawówka, kiedy właśnie dziecko wychodzi z kręgu tych najbliższych i zaczyna widzieć szerszy świat, no i właśnie w tym momencie pojawia się piosenka „Hello my World„.

Bardzo, bardzo, bardzo ją lubimy i też bardzo często jej słuchaliśmy i słuchamy, dlatego, że właśnie w treści tej piosenki jest takie uwrażliwienie też dzieci na problemy tego świata, i żeby tylko nie widzieć siebie, tylko właśnie szerzej też siebie w kontekście świata.

No właśnie, czy w kursach Helen Doron są właśnie takie wartości inne, czy dostrzegasz takie inne wartości niż sama znajomość angielskiego? Jeśli są takie, to, jakie one są? 

Tak, bardzo pozytywne, bardzo pozytywne, właśnie, żeby dziecko uczyło się empatii, prawda? Żeby nie widziało tylko siebie, żeby pokonywało nasz naturalny egoizm, który w nas jest, żeby widziało innych ludzi.

Żeby widziało różnorodność, żeby uczyło się właśnie tej tolerancji, widziało siebie też, akceptowało siebie, ale też doceniało tę różnorodność, która panuje na świecie.

Dlatego też bardzo cenię to, że szkoły Helen Doron dają poczucie bezpieczeństwa, jest to nauczanie, moim zdaniem, o zminimalizowanym stresie.

Na pewno jest to normalne, że przeżywamy stres, jest egzamin, są różne testy, więc to jest normalne, ale wydaje mi się, że poziom stresu w trakcie nauki jest bardzo mały, dziecko uczy się w środowisku bezpiecznym, spokojnym, bardzo radosnym, no cóż, więcej chcieć, dlatego jeszcze właśnie chciałabym jedną piosenkę tutaj wyróżnić, jeśli mogę.

Mamy do czynienia z fanką piosenek Helen Doron.

Tak, tak, tak, zdecydowanie.

Jaka to piosenka? 

Ponieważ metoda Helen Doron jest nauczana, jest praktykowana w szkołach językowych, czyli jest to School of English, ja bym powiedziała, że jest to School of Live, czyli szkoła życia i taka jest właśnie ta piosenka, ostatnia, którą chciałam wyróżnić i zachęcić państwa do wysłuchania jej.

Jakie znaczenie ma empatia i tolerancja w nauce języka

Czy te wartości, o których rozmawialiśmy przed chwilką, czy dostrzegasz, że coś z tych rzeczy zostało, zwłaszcza u tej starszej córki, która teraz wkracza w dorosłość i czy widzisz, to zostawiło w niej jakiś trwały ślad, który istotnie wpłynie czy wpływa na nią? 

Tak, zostawiło trwały ślad i bardzo jestem zadowolona, że zarówno ona jak i młodsza córka miały, mają doświadczenie z tą metodą.

Jeszcze chciałabym, jeśli mogę, powiedzieć o takiej metodzie, tutaj, instalingu. Nie wiem, czy państwo wiedzą, instaling, to jest taka platforma, w której uczymy się słówek, ale instaling stosuje również moja starsza córka, która jest również lingwistką, polonistką, która uczy języka polskiego, jako ojczystego i jako obcego.

I również metodę instalingu wykorzystuje w swojej pracy, jako nauczyciel języka polskiego, więc w zasadzie moje wszystkie trzy córki w jakimś sensie, należą do rodziny Helen Doron, haha. 

Rozumiem, czy tą metodę używają też te młodsze córki, do nauki języka angielskiego?

Tak, teraz bardzo jest to przez lektorów wymagane, ponieważ bardzo pomaga to w uczeniu się nowych słówek i wtedy, kiedy płyta nie zawsze spełnia te wszystkie wymagania, które były na wcześniejszych etapach życia dziecka, w tym rozwoju językowym, no to instaling tutaj przychodzi nam z pomocą. 

Dobrze, dziękuję bardzo za rozmowę. 

Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie.

Moją gościnią byłą Iwona Kuźma, mama dwójki córek, które chodziły na metodę Helen Doron.

Dziękuję bardzo, dziękuję państwu za uwagę.