Dwujęzyczny język emocji

dzieci wielojęzyczne
Wyobraźcie sobie, że jesteście wielojęzyczni. Mama jest Polką, tata Niemcem, a mieszkacie w Szwecji. Najpierw Waszymi pierwszymi językami są polski i niemiecki. Potem w żłobku czy przedszkolu dochodzi jeszcze szwedzki. W jakim języku najprawdopodobniej wyrażalibyście swoje uczucia? Czy potrafilibyście przeklinać w językach swoich rodziców? A miłość do swojego partnera wyznawalibyście po niemiecku, polsku, czy szwedzku?

Na świecie około 66% dzieci mówi w dwu lub więcej językach. Jak zauważa Helen Doron „To tylko my w Europie żyjemy na wyspie, gdzie dzieci w Polsce mówią tylko po polsku, we Francji tylko po francusku, a w Niemczech tylko po niemiecku. Na szczęście i to się zmienia. Jesteśmy globalną wioską, a nasz mózg jest stworzony do nauki języków”.

Problem wyrażania uczuć dotyczy zatem całkiem sporej grupy osób. Czy jest im łatwiej – mają do dyspozycji dwa razy więcej słów? A może właśnie trudniej? Po który język częściej sięgają i w jakich sytuacjach?

Funkcjonuje takie przekonanie, że dwujęzycznym łatwiej jest wyrażać swoje emocje w ich pierwszym języku, czyli w języku kraju, z którego pochodzą rodzice. Jednak jak to w życiu często bywa, zależy to od danej osoby i historii jej życia.

Badaczka z Temple University – Aneta Pavlenko – napisała książkę, w której bliżej przyjrzała się temu problemowi. Zjawisko późnego bilingualizmu nie powoduje, że jesteśmy mniej lub bardziej związani z którymś z języków, którymi mówimy.

Jeśli ktoś w dzieciństwie zmienił kraj zamieszkania, wtedy swoją nastoletnią miłość będzie pewnie wyrażał w języku, którego się w tym nowym miejscu nauczył. Bo w tym kraju po raz pierwszy doświadczył tego uczucia.

Kanadyjska pisarka – Nancy Huston – która przeniosła się do Francji z Ameryki Północnej, kiedy urodziła córkę, mówiła do niej po francusku. Na początku próbowała mówić po angielsku, ale nie potrafiła wytrwać w tym postanowieniu. Tłumaczyła to przeżyciami z wczesnego dzieciństwa, kiedy to jej anglojęzyczna matka opuściła rodzinę. Uczucia wiążące się z tym wydarzeniem, a przez to i z tym językiem, były zbyt silne i bolesne.

Wielu późno dwujęzycznych mówi, że łatwiej przeklina się im w tym drugim języku. Trudniej natomiast w języku matki czy ojca.

Kiedy dwujęzyczni są zezłoszczeni, podnieceni, zmęczeni lub zestresowani ich akcent może się zmieniać. Często powracają do języka, w którym częściej wyrażają emocje. Może to być ich pierwszy język, drugi lub obydwa na raz.

Kiedy dwujęzyczną kobietę ugryzła płaszczka, prosiła o pomoc swoich anglojęzycznych przyjaciół po angielsku, ale przeklinała z bólu po francusku.

Język, jakim posługują się w czasie psychoterapii bilingualni także ma znaczenie. Paul Preston napisał książkę o słyszących dzieciach głuchych rodziców. Część z nich czuła się zablokowana, kiedy na sesji terapeutycznej nie mogli używać języka migowego.

Podobnie spostrzeżenia miała Nancy Huston, która nie była w stanie dokończyć psychoanalizy, ponieważ sesje odbywały się po francusku. W języku, w którym jej problemy neurotyczne były pod kontrolą.

Problem wyrażanie uczuć przez dwujęzycznych można podsumować słowami Anety Pavleno z jej książki: “I love you,” szepczę do mojego anglojęzycznego partnera. “Babulechka, ia tak skuchaiu po tebe [Babciu, bardzo za tobą tęsknię.],” czule mówię przez telefon do mojej rosyjskojęzycznej babci.”

„Nie mam wyjścia. Muszę używać i angielskiego i rosyjskiego do wyrażania swoich emocji.”

Napisane na podstawie artykułu “The language(s) of emotions in bilinguals” napisanego przez Francois Grosjean, Ph.D. in Life as a Bilingual

Adres strony:

http://www.psychologytoday.com/collections/201301/bilingual-and-happy/emotions-in-more-one-language

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.