Archiwa tagu: metoda Helen Doron

Czego uczą nasze kursy?

Odpowiedź wcale nie jest taka jasna. Pierwsze, co przychodzi do głowy, i co oczywiście jest prawdą, to, że uczą angielskiego. Ale zaraz pojawia się drugie pytanie? A jak? Na jakich treściach? Nasze kursy pełne są historii, które dzieci już znają. Opierają się na bajkach, baśniach i popularnych dziecięcych wyliczankach. Dobro zawsze w nich triumfuje, zło przegrywa. Dlatego właśnie kursy nie uczą tylko angielskiego. Innymi słowy […]

Warto czy nie warto?

Nowy rok szkolny już za rogiem. Wielu znajomych pyta, czy warto dziecko posyłać na zajęcia. Mnie pytają głównie o zajęcia językowe. Zamiast udzielić nudnej odpowiedzi, że warto, bo to stymuluje rozwój, bo dziecko w tym wieku uczy się najszybciej, bla bla bla. Opowiadam anegdotę o córce przyjaciółki. Mała ma teraz 2 i pół roku. I z pewnością będzie dwujęzyczna. Choć jej matka jest Polką, w Polsce nie mieszkają. […]

Teoretyczna i praktyczna znajomość języka

Nie ma nic prostszego niż zamawianie lodów – pomyślałam zanim w ramach zajęć na półkolonii z językiem angielskim zorganizowałam kupowanie lodów w prawdziwej kafejce. Oczywiście kupowanie po angielsku. Dzieci miały się sprawdzić. „Wyprowadzić” swoje językowe umiejętności z bezpiecznej sali lekcyjnej, gdzie czują się pewnie, do nowej przestrzeni. Miały mówić nie do nauczyciela, którego dobrze znają, a do kogoś obcego, kogo widzą pierwszy raz. Aby mieć […]

Dlaczego jest tak głośno?!

– Dlaczego jest tak głośno? – Problem z utrzymaniem dyscypliny? – Czemu dzieci tak dużo mówią po polsku? – Dlaczego nie siedzą i nie słuchają tego, co mówi lektor/lektorka? Skarżą się rodzice. Najpierw się przejęłam i próbowałam „wprowadzać dyscyplinę”. Zwracałam uwagę, uciszałam. Chciałam mieć do nauki „warunki laboratoryjne”. Tak, ja to dawniej bywało. Dzieci cicho siedziały w ławkach i powtarzały za nauczycielem. Szybko […]

“To bee or not to bee”

Moja szkoła znów włączyła się w akcję charytatywną. Tym razem ratujemy pszczoły, a właściwie wszystkie tzw. owady zapylające. Akcja nazywa się „to bee or not to bee”. Nazwa oczywiście nawiązuje do słów angielskiego pisarza – Williama Szekspira, którego rocznicę śmierci właśnie w tym roku obchodzimy. Akcja składa się z kilku etapów. Pierwszy odbywa się na poziomie szkół. Lektorzy rozdali dzieciom ziarenka […]

Reagowanie w sytuacjach kryzysowych

Zaimponował mi ostatnio jeden z rodziców moich uczniów. I to mężczyzna! Ojciec! Nie chcę przez to powiedzieć, że „faceci są jacyś gorsi”, ale! Pierwszy raz uczestniczyłam w takiej rozmowie. Nie zakładam z góry, że takich mężczyzn nie ma więcej. Po prostu częściej na angielski dzieci są przyprowadzane przez matki i to z nimi omawia się zachowanie dziecka. Oczywiście ów ojciec mógł być psychologiem. Tego nie wykluczam. Albo już […]

Biedne te dzieci….

Trafiłam ostatnio w sieci na taki wpis: „Szkoła języka angielskiego dla dzieci w wieku od 3 mcy. Serio!! Taka reklama mi się wyświetliła. Biedne te dzieci…” A pod nim komentarz: „Oj, biedne…Wokół wszechogarniająca głupota i jeszcze to…” Cóż, nie sposób było przejść obok. Zwłaszcza, że prawdopodobnie chodzi o szkołę, w której od ośmiu lat uczę. Tylko my w Helen Doron oferujemy angielski od trzeciego miesiąca […]

Bo się będę nudził!

Pierwszy raz w tym roku zdarzyło mi się, że rodzice moich uczniów, którzy zaczęli naukę od września już pod koniec tego miesiąca zaczęli pytać, kiedy będziemy słuchać nowej płyty. Metodą Helen Doron English uczę od ośmiu lat. Mam więc spore doświadczenie nie tylko w pracy z dziećmi i w nauczaniu, ale również że tak to ujmę „w znajomości rodzica” 🙂 Co to dokładnie oznacza? Otóż, […]

Mama i Dorotka

Mama Dorotki latami uczyła się angielskiego. Najpierw w szkole publicznej, która trwała 12 lat, bez efektów. Liczna klasa, często zmieniający się nauczyciele, różne podręczniki, zajęcia raz w tygodniu. Całą lekcję można było przesiedzieć, nic po angielsku nie mówiąc. Po szkole mama Dorotki próbowała kursów językowych, różnych metod. Kolejne szkoły reklamowały się jako „jedyna taka propozycja na rynku”, „metoda, która pozwoli […]

Chwila prawdy

– A gdzie się tak Pani tego angielskiego nauczyła? – zapytała mnie moja 5-letnia uczennica w czasie zajęć. Kiedy padło pytanie, zerkałam na mój plan, żeby przypomnieć sobie, w jaką grę chciałam w tym momencie zagrać. Literki były tak małe, że nie mogłam dokładnie przeczytać. Wzięłam więc kartkę z planem do ręki i podniosłam wyżej. W tym momencie odezwała się inna dziewczynka: – Pani nie umie […]